Gamrot rozczarowany brakiem bonusu? "Mam umowę z właścicielami..."

Sporty walki

Mateusz Gamrot - od soboty mistrz KSW w wadze piórkowej oraz lekkiej - nie został wyróżniony przez organizację bonusem. - Jestem rozczarowany i smutny. To historyczny wyczyn, a nie ma nawet wzmianki - przyznał w programie Puncher Extra Time. Wszystko oczywiście z uśmiechem na twarzy.

Podczas sobotniej gali KSW 46 doszło do historycznego zdarzenia. Mateusz Gamrot został pierwszym zawodnikiem, który wszedł w posiadanie dwóch pasów mistrzowskich jednocześnie. Był już mistrzem wagi lekkiej, a pewne wypunktowanie Klebera Koike Erbsta zapewniło mu tytuł kategorii piórkowej.

 

Na przestrzeni pięciu rund Polak nie miał większych problemów z japońskim królem parteru. W stójce dominował, a od czasu do czasu pojawiał się w królestwie przeciwnika i nie dał sobie zrobić krzywdy. Wręcz przeciwnie, był aktywny, wielokrotnie trafił precyzyjnym łokciem, mocno zmieniając twarz Koike Erbsta. Tak świetny wynik nie wystarczył jednak do zgarnięcia bonusu...

 

- Jestem rozczarowany i smutny! To historyczny wyczyn, a nie ma nawet wzmianki o występie  wieczoru. Mam z właścicielami umowę dżentelmeńską. Mogę dostać bonus za to, że podjąłem się takiej walki. Aczkolwiek jestem smutny! - przyznał.

 

Organizacja przyznała bonusy za nokaut wieczoru (nagrodzeni zostali Roberto Soldic oraz Krystian Kaszubowski) oraz za walkę wieczoru (Roman Szymański - Daniel Torres, Tomasz Narkun - Mamed Khalidov). Dlaczego Gamrot musiał obejść się smakiem?

 

- Decydujące było to, że obie walki były wyrównane. Taka jest praktyka, że wyróżnia się dwóch zawodników. O ile Mateusz zasłużył na bonus, to Kleber raczej nie. A raczej to Gamrot nie pozwolił mu na zbyt wiele - powiedział Wojsław Rysiewski, dyrektor sportowy KSW.

jb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze