Światełko w tunelu dla Wisły Kraków? Miasto wyciąga pomocną dłoń

Piłka nożna

Władze Krakowa zgodziły się odroczyć termin płatności za wynajem stadionu Wisły na dwa najbliższe dwa mecze. Będą to ostatnie w tym roku spotkania "Białej Gwiazdy" na własnym obiekcie. Wciąż nie wiadomo co stanie się z klubem na wiosnę. Sytuację przy Reymonta monitorują prywatni inwestorzy, zainteresowani przejęciem drużyny. W ostatnich dniach doszło do rozmów w tej sprawie.

Przed sezonem nie było pewne, czy krakowianie przystąpią do rozgrywek Ekstraklasy. Piłkarze od lipca nie dostają pensji, a klub ledwo stać, by opłacić koszty organizacji meczów. Aktualnie Wisła nie jest w stanie zapłacić za wynajem stadionu. Brakuje 246 tysięcy złotych, by dwa najbliższe spotkania mogły się odbyć na krakowskim obiekcie.

 

Działacze „Białej Gwiazdy” poprosili w tej sprawie o pomoc władze Krakowa. To bowiem miasto jest właścicielem obiektu. Po rozmowach urzędnicy wyrazili zgodę na odroczenie płatności. Dzięki tej decyzji klub z Reymonta ma szansę na opłacenie wynajmu wpływami ze sprzedaży wejściówek. Spotkania, o których mowa mają szanse na przyciągnięcie sporej grupy kibiców na trybuny. Do Krakowa przyjadą mocne marki w postaci Jagiellonii Białystok oraz Lecha Poznań.

W sprawę pomocy dla klubu zaangażował się również Ryszard Niemiec, prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. O problemach Wisły rozmawiał z prezydentem miasta, Jackiem Majchrowskim, który do tej pory dość powściągliwie wyrażał się o ewentualnym wsparciu samorządu dla "Białej Gwiazdy". 

- Sugerowałem konsultację z byłym prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem, który angażował spółki komunalne w proces stawiania na nogi Śląska Wrocław. Spółki miejskie mogłyby być udziałowcami Wisły. Stać je, przecież mają nadwyżki środków - powiedział Niemiec w rozmowie ze katowickim "Sportem".

Z kolei jak informuje „Gazeta Krakowska” we wtorek odbyło się spotkanie miejscowych inwestorów, którzy rozważają przejęcie klubu. Mowa o przedstawicielach firm Antrans i Dasta Invest. Firmom zależy na losach krakowskiego klubu, w przeszłości ich właściciele pożyczyli pieniądze na spłacanie zaległych pensji Jesusa Imaza oraz Dawida Korta. Wciąż aktualny jest temat sprzedaży „Białej Gwiazdy” Chińczykom, których do kupna namawia łódzki biznesmen Paweł Gricuk.

Jak napisał w ubiegłym tygodniu na łamach Polsatsport.pl nasz dziennikarz Cezary Kowalski, Wisła ma 25 mln złotych długów (13 mln jeszcze z czasów Bogusława Cupiała) i właściwie jest bankrutem (cały artykuł możesz przeczytać TUTAJ). Piłkarze i trenerzy nie dostają pensji od połowy lipca. Wystawiają klubowi faktury, odprowadzają podatki, opłacają ubezpieczenie, ale pieniędzy nie oglądają. Większość żyje z pożyczek. Niezależnych finansowo jest niewielu (Marcin Wasilewski, Paweł Brożek) i nie ma możliwości, aby wytrwali dłużej niż do końca rundy w grudniu.

 

"Jesteśmy w przededniu jednej z największych kompromitacji polskiej piłki w 2018 roku. Bo taką byłoby wycofanie w trakcie rozgrywek jednej z jej najlepszych drużyn i upadek jednego z najbardziej renomowanych polskich klubów w historii. A zrzucenie całej winy wyłącznie na obecnych nieudolnych działaczy Wisły byłoby uproszczeniem. To będzie większy wstyd niż klęska reprezentacji na mundialu czy kompromitacja naszych przedstawicieli latem w europejskich pucharach" - uważa Kowalski. 

 

Zegar tyka...

 

W załączonym materiale wideo dyskusja na temat sytuacji Wisły Kraków w ostatnim programie Cafe Futbol

MM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze