Bożydar Iwanow: Piłkarzom o statusie młodzieżowca jest łatwiej w 1.lidze? Ze względu na przepis, że jeden z takich zawodników musi zawsze przebywać na boisku? To daje wam przewagę w porównaniu z innymi, żeby znaleźć się w wyjściowym składzie?

Jakub Piątek: W teorii tak, ale uważam, że akurat w naszym zespole – a jestem niejedynym o takim statusie -gramy nie dlatego, że funkcjonuje taki przepis i jesteśmy młodzieżowcami. Presja na nas jest taka sama jak na reszcie zawodników. Jesteśmy w stanie wnieść nie mniej niż doświadczeni gracze, dajemy dużo drużynie. Tak to oceniam.

Każdy młody zawodnik na zapleczu Ekstraklasy, jeśli dobrze mu idzie, myśli o jak najszybszym transferze o szczebel wyżej. Domyślam się, że ty również. Jednak przykłady byłego zawodnika GKS Tychy Dawida Błanika, który nie może się przebić w Pogoni Szczecin czy Kamila Mazka, który „zaginął” w Zagłębiu Lubin nie są dla ciebie ostrzeżeniem?

Żeby myśleć o grze w Ekstraklasie nie wystarczy jedna dobra runda. Cały równy sezon, w podstawowym składzie, to minimum. Ja na pewno do końca sezonu nigdzie się z Tychów nie wybieram. Latem będę się zastanawiał co dalej.

Mimo wszystko nie za szybko?

Nie. W 1.lidze naprawdę jest sporo dobrych piłkarzy i wcale tak bardzo nie odbiegamy od elity. Każdy zawodnik zna swoją wartość i sam dobrze wie, czy jest już gotowy, czy nie. Może ci, o których myślę, niedługo tam „odpalą”. Jeżeli jesteś dobrze przygotowany, poradzisz sobie w Ekstraklasie.

Jako twój pierwszy klub podaje się KS Stadion Śląski Chorzów. Faktycznie tam zaczynałeś?

Pochodzę z Ornontowic, to miejscowość leżąca jakieś 30 km od Tychów i mniej więcej tyle samo od Chorzowa. Zaczynałem dokładnie w Gwarku Ornontowice. Wraz z bratem pracowaliśmy tam z trenerem Robertem Picułą, który przechodząc do Stadionu zabrał nas „ w pakiecie” ze sobą. Kacper po pół roku odszedł z trenerem APN Tychy. Ja zostałem na całe gimnazjum, czyli kolejne 3 lata w Chorzowie. I tu zostałem zauważony przez skautów Legii Warszawa. Cały nasz rocznik uczęszczał do tej samej klasy Liceum Lotnictwa Polskiego na Bielanach. Miłosz Szczepański, Mateusz Żyro, Patryk Klimala. W tym samym wieku był też Mateusz Hołownia, ale już wtedy znajdował się blisko pierwszego zespołu, więc więcej czasu zajmowały mu treningi niż szkoła.

W Warszawie jednak nie zostałeś. Dlaczego?

Chciałem spróbować gry w seniorach. Dlatego po namowach menedżera podjąłem decyzje o przenosinach do Rakowa Częstochowa, wtedy jeszcze drugoligowego.

Prowadzonego już przez Marka Papszuna?

Ściągał mnie jeszcze trener Radosław Mroczkowski, potem zespół prowadził duet Przemysław Cecherz-Krzysztof Kołaczyk, dopiero po nich trener PapszunAle gdy Raków zdobywał awans do 1.ligi ja już byłem w GKS-ie, bo zimą przeniosłem się do Tychów. Bo choć w drużynie z Częstochowy pojawiałem się na boisku dość często to jednak na krótko, z ławki. W Tychach zresztą było podobnie. Jurij Szatałow nie za bardzo mnie widział w składzie. Dopiero trener Ryszard Tarasiewicz dał mi szansę w ostatnim spotkaniu ubiegłego sezonu. Zacząłem jako podstawowy zawodnik i wykorzystałem swoją szansę.

Jak dużo daje ci gra z Keonem Danielem za plecami?

Dużo. Bardzo sobie cenię granie z Keonem. Jest bardzo mądrym pomocnikiem, wie, gdzie i jak się poruszać. Ja często mam „młodzieńcze” zapędy do przodu, więc on mnie zabezpiecza. To dla mnie bardzo pożyteczne.

A z Kacprem jest jakaś „wewnętrzna” rywalizacja? Czy łatwiej jest być w jednym klubie z bratem?

Nie, nie ma żadnej. Może dlatego, że gramy na innych pozycjach. Może jedynie na gierkach, nie patrzę na to, że walczę z bratem. Ale na pewno ogólnie jest łatwiej. Nieczęsto się zdarza taka sytuacja jak z nami. Nie każdy na szansę tego doświadczyć.

I na koniec tradycyjne pytanie w tym cyklu: na kim się wzorowałeś i wzorujesz?

Na Isco i Luce Modriću. Podglądam ich od dawna, także na YouTube. Imponuje mi spokój we wszystkim co robią na boisku.