Mateusz Borek: Co usłyszałeś od trenera wchodząc na boisko? Czego od ciebie oczekiwał?

 

Piotr Zieliński: Carlo Ancelotti chciał, bym poruszał się za plecami Georginio Wijnalduma i starał się wyciągnąć obrońców, a następnie obrócić i szukać strzału lub podania. Miałem kilka sytuacji, a w kilku koledzy mnie niuestety nie dostrzegli.

 

Oddałeś też jeden strzał z kilku metrów...

 

Faktycznie, chociaż był on mocno "na siłę". Ciężko było w tej sytuacji strzelić gola, Marek Hamsik znajdował się za moimi plecami, ale niestety usłyszałem go dopiero po tym, jak oddałem strzał.

 

Jakie wrażenie zrobiła na tobie atmosfera Anfield?

 

Muszę przyznać, że było to coś wyjątkowego. Kibice stworzyli niesamowitą atmosferę, dopingowali bardzo głośno i napędzali tym samym swoją drużynę. Na ścianie tunelu jest zresztą napisane, że fani "The Reds" są dwunastym zawodnikiem i coś w tym jest. Nie można jednak zapomnieć o naszych sympatykach, którzy dzisiaj licznie nas wspierali.

 

Oglądało cię wielu Polaków - na trybunach zasiedli m.in. Jerzy Dudek a także twój menadżer Bartosz Bolek, który zajął miejsce między prezydentami klubu. Co to oznacza? Są jakieś plany, byś trafił do Liverpoolu czy raczej negocjowany był nowy kontrakt?

 

Szczerze mówiąc nie wiem - rozmawialiśmy wcześniej, ale nie wspominał mi nic o ewentualnej szansie na transfer. Pamiętajmy, że jest on również menadżerem Kamila Grabary, więc może to o nim dyskutował z władzami Liverpoolu. Ja bardzo dobrze czuję się w Neapolu, chociaż jeszcze nie wiem czy przedłużę kontrakt do 2023 roku.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.