Grzegorz Michalewski: W jakich nastrojach pożegna Pan rok 2018?

 

Błażej Korczyński: W dobrych i optymistycznych. To był na pewno trudny rok. Zagraliśmy w finałach Mistrzostw Europy po siedemnastu latach przerwy. Nie udało nam się wyjść z grupy, ale zdobyliśmy historyczny punkt. Mieliśmy trudnych rywali, ale wiedzieliśmy, że na tym etapie nie ma już słabych przeciwników.

 

Pierwszy mecz na Euro w Słowenii graliśmy z Rosją, czyli aktualnym wicemistrzem świata i Europy. Zremisowaliśmy to spotkanie 1:1 po golu Michała Kubika na osiem sekund przed końcową syreną.

 

Rosja to absolutny top, ale to nie był wybitny mecz w naszym wykonaniu. Zdecydowanie lepiej zagraliśmy w eliminacjach z Hiszpanią czy w późniejszym meczach towarzyskich z Brazylią. Świetnie bronił Michał Kałuża. Zdobyliśmy historyczny punkt, choć pozostał niedosyt. Teraz po czasie uważam, że zjadła nas trema.

 

Z Kazachstanem było już zdecydowanie gorzej, bo przegraliśmy 1:5 i zakończyliśmy nasze zmagania w Słowenii na fazie grupowej.

 

Kazachowie byli bezlitośni. Wykorzystywali wszystkie nasze błędy. Byli skuteczni aż do bólu. Nie wiem co się z nami działo tego dnia. Wprawdzie nie udało się awansować do ćwierćfinału, ale zebraliśmy bardzo cenne doświadczenie na turnieju tej rangi. To zaprocentuje w przyszłości.

 

Wyniki uzyskane podczas finałów Mistrzostw Europy to był taki realny obraz siły i potencjału naszej reprezentacji?

 

Na pewno nie. Praktycznie każdy z chłopaków, może poza bramkarzem Michałem Kałużą, na Mistrzostwach Europy nie zagrał na swoim poziomie. W Lublanie nie byli sobą. Gra na dużym turnieju nas zdeprymowała. Wtedy nie poznawałem drużyny. W kontekście zbliżających się eliminacji do Mistrzostw Świata dojdzie do pewnych korekt personalnych. Selekcja to coś zupełnie normalnego.

 

Kto z tej grupy, która grała na Euro pozostał w drużynie, a kto nie przeszedł pozytywnie tej selekcji?

 

Trzon zespołu zasadniczo się nie zmieni, bo dalej reprezentację chcę opierać na sprawdzonych zawodnikach takich jak Kałuża, Kriezel, Lutecki, Kubik, Zastawnik czy Solecki. Kilku jak Dewucki, Mizgajski, Popławski czy Cyman wykruszyło się i na ich miejsce pojawili się kolejni: Grubalski, Marek, Wędzony czy Leszczak. Trzeba pamiętać, że niebawem grę w reprezentacji zakończy doświadczony Marcin Mikołajewicz. Zmiany są nieuniknione.

 

Którzy zawodnicy w 2018 roku zrobili według Pana największe postępy i dlaczego?

 

Michał Kałuża, Tomasz Lutecki i Sebastian Grubalski. Pierwszy, mimo młodego wieku jest już naprawdę doświadczonym bramkarzem, w dodatku o bardzo dużych umiejętnościach. Ponadto został nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza na świecie. Drugi w tym roku zrobił ogromny postęp, a do tego ma bardzo dobrą świadomość gry. Jeżeli chodzi Grubalskiego to w wieku dziewiętnastu lat zaliczył udany debiut w kadrze przeciwko Brazylii. I w meczu przeciwko tej klasie drużynie zagrał jak równy z równym.

 

Towarzyski dwumecz z Brazylią na wyjeździe rozegrany na przełomie marca i kwietnia to był dla Pana chyba sprawdzianem najlepszym z możliwych.

 

W pierwszym meczu długo był remis, ale ostatecznie przegraliśmy 1:3. Nie broniliśmy się rozpaczliwie, tylko staraliśmy się atakować i mieliśmy swoje sytuacje. Podobnie było w drugim spotkaniu, choć tutaj przeważali Brazylijczycy, którzy wygrali z nami 5:0. To były dla nas bardzo pożyteczne lekcje.

 

Kibiców futsalu w Polsce czeka nie lada gratka, bo z Canarinhos zagramy u siebie w 2019 roku.

 

Najpierw na przełomie stycznia i lutego zagramy na własnym terenie dwumecz towarzyski z Rosją. A przyjazd Brazylijczyków to będzie dla nas wielkie święto. Oni niechętnie przylatują do Europy aby zagrać mecze kontrolne. Teraz Brazylijczycy zagrają po jednym sparingu z Serbami i z nami. Dla nas te mecze z Rosją oraz Brazylią będą jednym z elementów przygotowań do eliminacji do Mistrzostw Świata, które w 2020 roku zorganizuje Litwa.

 

Naszym rywalem w eliminacjach będą starzy znajomi z ostatnich kwalifikacji do Mistrzostw Europy, czyli Hiszpanie. Dwóch kolejnych naszych przeciwników wyłonią preeliminacje.

 

Z Hiszpanami zremisowaliśmy w Elblągu 1:1, dzięki czemu awansowaliśmy do baraży, w których w pamiętnym dwumeczu pokonaliśmy Węgrów i awansowaliśmy do finałów Mistrzostw Europy. Teraz wszystko na to wskazuje, że do naszej grupy awansuje Mołdawia, z którą także graliśmy w Elblągu oraz mająca w swoich szeregach kilku naturalizowanych Brazylijczyków reprezentacja Gruzji. Z tej grupy awans do rozgrywek Elite Round wywalczą dwa pierwsze zespoły.

 

Jest szansa aby zagwarantować sobie awans na Mundial?

 

Naszym podstawowym celem będzie zapewnienie sobie awansu do Elite Round. Stamtąd czterech zwycięzców każdej z grup zapewni sobie bezpośredni awans do Mistrzostw Świata, a zespoły z drugich miejsc zagrają między sobą dwumecz barażowy o dwa dodatkowe miejsca na turniej finałowy. Cztery lata temu przegraliśmy z Kazachstanem baraż o Mundial. Przed nami dziesięć miesięcy, aby się do tych eliminacji jak najlepiej przygotować!