Można było podejrzewać, że będzie to spotkanie wyjątkowe - Anwil, mistrz Polski, wygrał siedem poprzednich spotkań, a Polpharma jest rewelacją i największym pozytywnym zaskoczeniem sezonu. Założenia taktyczne drużyny Artura Gronka można streścić w dwóch słowach - bezkompromisowy atak. Polpharma gra szybko, oddaje rzuty w pierwszych sekundach akcji, gdy tylko można wyprowadza kontrataki, często rzuca z dystansu.

 

I w pierwszej kwarcie właśnie seria trójek dała gościom osiem punktów przewagi. Aż cztery rzuty z dystansu trafił Tre Bussey, nieźle grał też Kacper Młynarski. Anwil pozbierał się jednak w drugiej kwarcie, świetny Vladimir Mihailović praktycznie sam wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Przez moment było nawet 40:30 dla Anwilu.

 

Ale po przerwie Polpharma znów się zerwała, zaczęła trzecią kwartę od wyniku 10:0. Znakomicie zaczął grać Młynarski, rozkręcał się Justin Bibbins, do kontry biegał Daniel Gołębiowski. "Kociewskie Diabły" miały nawet 11 punktów przewagi.

 

Z czasem górę zaczęły brać atuty Anwilu - strzelcy obwodowi (Chase Simon, Michał Michalak), mocni podkoszowi (Josip Sobin, Szymon Szewczyk), wszechstronni skrzydłowi (Jarosław Zyskowski, Mateusz Kostrzewski). Polpharma zaczynała tracić i siły, i zawodników, którzy zaczęli opuszczać parkiet po pięciu przewinieniach.

 

W ostatnich akcjach czwartej kwarty zwycięskie punkty dla Anwilu mógł zdobyć Sobin, natomiast mecz na korzyść Polpharmy mógł rozstrzygnąć Bussey. Obaj jednak spudłowali. Anwil dodatkowe pięć minut zaczął świetnie, ale równie dobrze zakończył je Bussey, który sam - trójką i szybkimi wjazdami pod kosz - doprowadził do drugiej dogrywki. W niej Anwil jednak kontrolował już mecz i wygrał - po raz ósmy z rzędu. Ale i Polpharma zasłużyła na oklaski.

 

W Anwilu aż ośmiu graczy zdobyło 10 lub więcej punktów. Na szczególne wyróżnienie zasługują Mihailović (21 punktów), Sobin (16 punktów, 11 zbiórek, ważne przechwyty) Simon (większość z 19 punktów w kluczowych momentach) i Zyskowski (12 punktów i 11 zbiórek, z czego sześć w ataku). Dla Polpharmy aż 33 punkty zdobył niesamowity momentami Bussey, a 23 dodał Młynarski. 20 punktów i 11 asyst miał Bibbins.

 

Warto odnotować, że w tym intensywnym, trwającym 50 minut meczu obie drużyny popełniły tylko po 13 strat. Anwil świetnie wykonywał rzuty wolne (37/42), Polpharma długo było bardzo skuteczna za trzy (ostatecznie 20/50).