20 pełnych kolejek Premier League już za nami i 20 rozegranych meczów mają już za sobą piłkarze Liverpoolu i Manchesteru City. "The Reds" są liderami tabeli z 54 punktami na koncie i siedmioma oczkami przewagi nad zespołem Pepa Guardioli. To piłkarze City są jednak gospodarzami czwartkowego hitu ligi angielskiej, w którym podejmą ekipę Jurgena Kloppa.

 

Czy to spotkanie, w razie zwycięstwa Liverpoolu, może zadecydować o mistrzostwie Anglii? - Myślę, że nie - mówi Tomasz Smokowski. - Uważam, że Premier League jest najtrudniejszą ligą świata. Tu każdy mecz ma intensywność spotkania Ligi Mistrzów i to jest główny powód tego, że na wiosnę Anglicy w Champions League cierpią (...) Można wygrać z Manchesterem City, a za dwa, trzy czy cztery tygodnie przegrać kolejno z Brighton, Wolverhampton czy Fulham. W każdym zespole są zawodnicy warci kilkadziesiąt milionów funtów...

 

- Ostrzę sobie zęby na mecz City z Liverpoolem. Najbardziej lubię oglądać spotkania ligi angielskiej, a w niej najbardziej lubię starcia z udziałem tych dwóch drużyn, bo właśnie je się świetnie ogląda. Te zespoły kochają atakować i dzisiaj też będą atakowały. Nie wiem, jaki miałby być scenariusz, żeby to było złe spotkanie. To będzie uczta dla oczu - twierdzi komentator Polsatu Sport.

 

Jeśli Mohamed Salah i spółka nie przegrają w czwartek w Manchesterze, przedłużą swoją serię bez porażki w tym sezonie. Po 20 kolejkach "The Reds" są jedyną niepokonaną drużyną w 20-zespołowej stawce, mając na koncie 17 triumfów i 3 remisy. Smokowski wątpi jednak, że Liverpoolowi uda się utrzymać tę kapitalną passę do końca sezonu, co pozwoliłoby dołączyć do prestiżowego grona „The Invincibles”, czyli Arsenalu i Preston North End.

 

- Jurgen Klopp w tym sezonie rotuje zdecydowanie więcej niż w poprzednim, kiedy tak naprawdę nie miał wartościowych zmienników i na oparach benzyny dojechał do finału LM, gdzie od razu stracił Salaha. Teraz niemiecki trener Liverpoolu ma zdecydowanie większe pole manewru i lepszych piłkarzy na ławce rezerwowych... ale wreszcie okaże się, że nie można być cały jechać na pełnych obrotach w każdym kolejnym meczu. Jeżeli, strzelam, Liverpool będzie miał w środku tygodnia mecz z Barceloną, a w weekend pojawi się mecz z Fulham, to nie ma opcji, żeby na ten drugi "The Reds" wyszli na tym samym poziomie koncentracji, nawet jeśli Klopp zrobi wszystko w tym kierunku. Nie sądzę, że komukolwiek uda się przejść suchą stopą przez takie rozgrywki jak liga angielska - mówi Smokowski.

 

Cała wypowiedź komentatora Polsatu Sport w załączonym materiale wideo.