Mateusz Michałowski: Komisja licencyjna PZPN zawiesiła licencję krakowskiego klubu. Jakie kryteria zadecydowały o podjęciu takiego kroku?
 
Łukasz Wachowski: W podręczniku licencyjnym ta kwestia jest dość szczegółowo uregulowana. Komisja licencyjna ma możliwość cofnięcia licencji w wypadku złamania jednej z zasad. PZPN dostrzegł dwa takie kryteria, które w trakcie sezonu przestały być spełniane. Po pierwsze nie znaliśmy prezesa, ani struktury klubu. Osób, które mogłyby podejmować decyzje. Po drugie - struktura grupy prawnej klubu nie została przedstawiona komisji licencyjnej. Bardzo szeroko w mediach pojawiały się informacje o nowych właścicielach, było o tym niezwykle głośno w sieci. Komisja licencyjna ostatni kontakt z klubem Wisła Kraków miała 19 grudnia i od tamtej pory nie zostały przekazane żadne informacje. W tym całym braku oficjalnych komunikatów nie byliśmy w stanie stwierdzić, czy Wisła spełnia wszystkie warunki licencyjne. Wpłynął wniosek i w czwartek zapadła decyzja Komisji licencyjnej.
 
Jak wyglądały relacje na linii PZPN - Wisła Kraków w ciągu ostatnich tygodni?
 
Przeczuwaliśmy, że klub już w grudniu szuka inwestora, a więc kogoś, kto obejmie akcje klubu. Na początku wystosowaliśmy do klubu pismo o procedurze, jaka powinna mieć miejsce w takim wypadku. Wisła w ciągu trzech dni od przekazania akcji nowemu właścicielowi powinna poinformować Komisję licencyjną. Te informacje zostały przekazane do klubu na początku grudnia. Przedstawiciele Wisły nie stawili się na posiedzeniu Komisji licencyjnej, na które zostali zaproszeni, tłumacząc się rzeczami zawodowymi związanymi z klubem. Na drugim posiedzeniu - 19 grudnia właściciele już się stawili, a chwilę później mieliśmy dowiedzieć się o wielkiej transakcji. Każda kolejna wiedza Komisji licencyjnej pochodziła z internetu: anulowana transakcja i tak dalej... Ten cały chaos komunikacyjny potęgowany niepokojącymi informacjami od zawodników spowodował, że PZPN czuł, że po drugiej stronie nie ma wiarygodnego partnera.
 
Czy PZPN mógł wkroczyć do akcji wcześniej? Piłkarze Wisły mieli nie otrzymywać pensji już od lipca ubiegłego roku.
 
Takie informacje się faktycznie pojawiały. Ostatnie kryterium licencyjne klub spełnił, te dotyczyły płac w okresie styczeń - czerwiec. My w czasie trwania sezonu nie mamy argumentów, które mogą spowodować, że klub nagle zacznie spłacać zobowiązania wobec zawodników. Wkroczenie do akcji nie do końca jest możliwe. Klub ma obowiązek płacić swoim zawodnikom, a jeśli ci nie otrzymują pensji, mogą wezwać klub do zapłaty. Jeśli to się nie stanie, mogą rozwiązać kontrakt jednostronnie. Taki mechanizm jest przewidziany. Zawodnicy z niego jednak nie korzystali. 31 marca to jest data graniczna, do której klub musi spłacić zobowiązania, żeby otrzymać licencję na kolejny sezon.
 
Czy Wisła może coś zrobić, aby odkręcić to całe zamieszanie związane z licencją? Co powinna zrobić, aby w lutym wybiec na ekstraklasowe boiska?
 
Wisła MUSI coś zrobić. Musi przede wszystkim odpowiedzieć na pytania, które się pojawiają. Czy dalej właścicielem klubu jest Towarzystwo Sportowe Wisła? Kto jest prezesem, a kto właścicielem klubu, jaka jest struktura zarządu i kto wchodzi w jej skład? To wszystko chcemy wiedzieć i usiąść z tymi osobami do rozmów, poznać ich plan na najbliższe miesiące. Tak, żeby klub dograł sezon 2018/2019 do końca oraz żeby otrzymał licencję na kolejne rozgrywki.
 
Cała rozmowa z Łukaszem Wachowskim w załączonym materiale wideo.