Sprzedany właśnie przez dortmundczyków do Chelsea Amerykanin Christian Pulisić to przykład transferowego majstersztyku niemieckiego klubu. Borussia dostanie za 20-latka 64 mln euro i jeszcze przez pół roku będzie mogła z niego korzystać na zasadzie wypożyczenia. Przypomnijmy, że Pulisić przychodził do BVB mając 17 lat bez kwoty odstępnego. Wystąpił w 81 meczach Bundesligi, strzelił 10 goli. W europejskich pucharach zagrał 26 razy, strzelił dwa gole w Lidze Mistrzów.

 

Ale to tylko jeden z wielu przykładów żyłki do interesów zarządzających Borussią – Joachima Watzkego i Michaela Zorca. Dwaj kolejni pozyskani przez nich gracze są dowodem na brak przypadku w poszukiwaniu zawodników, których można tanio pozyskać i drogo sprzedać. Pierre-Emerick Aubameyang przychodził z francuskiego St. Etienne za 13 mln euro. Przez ponad cztery lata rozegrał 213 spotkań w żółto-czarnym stroju, zdobywając 141 goli. Odszedł przed rokiem do Arsenalu za 63,75 mln euro. Z transakcji zadowoleni są wszyscy – Borussia, która zarobiła, i Arsenal, dla którego Aubameyang strzelił tylko w tym sezonie 14 goli.

 

Największy interes lider Bundesligi ubił na Ousmane Dembele, którego wyciągnął z francuskiego Rennes za 15 mln euro, a sprzedał do Barcelony za 115 mln oraz zapewnił sobie bonusy dochodzące do 35 mln. Maksymalny zysk na tym piłkarzu po odliczeniu kosztów zakupu to 135 (!) mln euro. Dodajmy, że w czasie rocznego pobytu w BVB Dembele rozegrał 50 spotkań strzelając w nich 10 bramek, zaliczając aż 22 asysty. W tym sezonie w 16 spotkaniach dla Barcelony zdobył siedem goli.

 

Były też transakcje, dzięki którym Borussia i „zjadła ciastko i miała ciastko”. Chodzi o transfer Mario Goetzego do Bayernu za 37 mln euro w 2013 r., odzyskanego później za o wiele niższą kwotę, dzięki specjalnym klauzulom kontraktowym.

 

Tak naprawdę Borussia w ostatnich latach tylko raz przepuściła okazję do tego, by dobrze zarobić na piłkarzu, za którego wcześniej zapłaciła „grosze”. To Robert Lewandowski, który przychodził z Lecha Poznań w 2010 roku za 4,5 mln euro, a odszedł do Bayernu za darmo. Wprawdzie władze Borussii robiły wszystko, by nie oddawać bez odstępnego takiej gwiazdy, ale upartość i determinacja napastnika oraz jego ówczesnego agenta Cezarego Kucharskiego dała się we znaki Watzkemu i Zorcowi. Nie byli w stanie nic zrobić. 

 

Od tego momentu Borussia nie popełniała już takich błędów. Zarabiała przecież nawet na wspomnianych wcześniej Dembele i Aubameyangu, którzy rozstawali się z BVB w fatalnej atmosferze.

 

Piątkowy „Bild” opublikował zestawienie transferowych dochodów klubów Bundesligi od 2005 r., czyli od momentu, kiedy stery w BVB objęli Watzke i Zorc. Borussia zarobiła ponad 666 mln euro, na dalszych miejscach są: VfL Wolfsburg (399), Bayern (376), Bayer (349), Schalke (284), VfB Stuttgart (234), Werder Brema (231), Hoffenheim (227), Borussia Moenchengladbach (209), HSV Hamburg (206).

 

Borussia nie tylko robi świetne interesy, ale również osiąga sukcesy, o których inne kluby, dysponujące o wiele wyższymi budżetami, mogą tylko pomarzyć. Przez 14 lat klub z Zagłębia Ruhry dwukrotnie został mistrzem Niemiec, trzy razy zajmował drugie miejsce w lidze, dwa razy sięgnął po Puchar Niemiec, aż sześciokrotnie grając w finale tych rozgrywek.

 

Przypomnijmy, że Borussia regularnie gra w Lidze Mistrzów, a w sezonie 2012/2013 ustąpiła w finale tych rozgrywek Bayernowi Monachium. Indywidualnie dwóch piłkarzy – Lewandowski i Aubameyang – zostawali królami strzelców Bundesligi.