Wąsowicz przypomniał, że Polak wygrywał już zawody, ale Letniego Grand Prix.

 

Kubacki wygrał niedzielny konkurs Pucharu Świata we włoskim Predazzo. Na trzeciej pozycji uplasował się Kamil Stoch. Lider klasyfikacji generalnej cyklu Japończyk Ryoyu Kobayashi był siódmy.

 

"Moim zdaniem był to wypadek przy pracy zawodnika z Azji. Dalej oddaje skoki świetnie technicznie. Po prostu warunki pogodowe niezbyt mu sprzyjały. Był wiatr w plecy, a to nie jest sprzymierzeniec Japończyka. Nie jest to jednak początek końca jego dobrej dyspozycji" - zauważył działacz sportowy z Beskidów.

 

W weekend dwa konkursy PŚ odbędą się w Zakopanem, w sobotę zawody drużynowe, a w niedzielę indywidualne.

 

„Jestem w stałym kontakcie z kolegami ze stolicy Tatr i wiem, że od dawna biletów nie ma. Zgadzam się jednak z opinią, że będzie najazd kibiców. Takie wyniki powodują, że ludzie jeżdżą za naszymi skoczkami. Przecież widać było na ekranach telewizorów co się działo we Włoszech, tam była polska publiczność. Jestem ciekaw walki naszych najlepszych zawodników z Kobayashim. On tak szybko nie odpuści” - podkreślił Wąsowicz.

 

Podziwia on spokój trenera polskich skoczków Stefana Horngachera w kontekście słabszych nieco wyników niektórych jego podopiecznych w trakcie Turnieju Czterech Skoczni.

 

„Niektórzy przedstawiciele mediów już mówili o kryzysie, a tu widać wyraźnie, że forma idzie w górę. Jednak drużyna w skokach narciarskich to jest czterech zawodników. Mamy trzech pewniaków, ale powstaje problem na kogo postawić jako czwartego. Czy to ma być solidny Stefan Hula, bardzo rozkojarzony Maciej Kot czy Jakub Wolny, który obniżył loty? Tutaj będzie bardzo trudny orzech do zgryzienia” – dodał.