Rozstawiony z "ósemką" Nishikori był zdecydowanym faworytem pojedynku ze 176. w światowym rankingu Majchrzakiem, który musiał przejść w Melbourne przez kwalifikacje. Dodatkowo 23-letni piotrkowianin zadebiutował tym spotkaniem w głównej drabince Wielkiego Szlema i ma na koncie tylko jeden rozegrany mecz w zasadniczej części turnieju ATP. Polak zaskoczył jednak bardzo dobrą postawą w pierwszej części ich wtorkowego pojedynku.

 

"Grał bardzo dobrze. Lepiej niż się spodziewałem, muszę to przyznać. Próbowałem poprawiać swoją grę w drugiej partii, ale on wciąż pokazywał niesamowity tenis. Forhendy, bekhendy, świetnie też serwował" - podkreślił Japończyk, który w 2014 roku dotarł do finału US Open.

 

Majchrzak wygrał pierwsze dwie odsłony, ale potem sytuacja diametralnie się zmieniła. Podopiecznego trenera Tomasza Iwańskiego zaczęły łapać skurcze w prawej dłoni, posłuszeństwa odmawiały mu też mięśnie nóg. Ostatecznie Azjata wygrał 3:6, 6:7 (6-8), 6:0, 6:2, 3:0 po kreczu rywala. - To bardzo pechowo, że mecz skończył się w taki sposób. W czwartej partii nie robiłem nic niezwykłego, to Kamil miał kłopoty ze zdrowiem. Przykro mi z tego powodu - zapewnił 29-letni Azjata.

 

Przyznał jednak, że poczuł ulgę i radość z awansu do drugiej rundy. - Muszę być szczęśliwy, że przeszedłem dalej, bo niewiele brakowało, bym dziś przegrał. Mam nadzieję, że w kolejnej rundzie będę się lepiej prezentował - zadeklarował zawodnik, którego czeka teraz mecz z Ivo Karlovicem. Chorwat we wtorek pokonał Huberta Hurkacza.

 

Japończyk opuścił poprzednią edycję Australian Open z powodu kontuzji nadgarstka. - Cieszę się, że wróciłem. Mam nadzieję, że zostanę tu dwa tygodnie - zaznaczył.

 

Agencja AP podkreśliła, że Japończyka uratowały przed wyeliminowaniem tylko skurcze trapiące Majchrzaka. W podsumowaniu tego meczu na stronie organizacji ATP z kolei zaznaczono, że szczęśliwie uratowany Nishikori na długo zapamięta nazwisko Polaka i będzie zawsze wiedział, że w spotkaniu z nim musi się mieć na baczności.

 

Postawę Majchrzaka w pierwszej części spotkania docenili także organizatorzy turnieju w Melbourne. Na Twitterze wrzucili krótkie wideo z jednym z jego zagrań z końcówki drugiego seta z podpisem: "Kamil Majchrzak to nie jest typowy kwalifikant".