Kowalski: Peszko w Wiśle przestanie być chłopcem do bicia

Piłka nożna
Kowalski: Peszko w Wiśle przestanie być chłopcem do bicia
fot. Cyfrasport

Sławomir Peszko przeszedł z Lechii Gdańsk do Wisły Kraków. W związku z tym wzmożenie w wśród kibiców i w mediach społecznościowych omal nie przykryło transferu Krzysztofa Piątka do Milanu. Z różnych przyczyn Peszko stał się bowiem synonimem wszystkiego co złe w polskiej piłce w ostatnim czasie. Mówiąc wprost, zrobiono z niego kozła ofiarnego.

Przeważa opinia, że Wisła na głowę upadła, biorąc zawodnika z takim balastem, tak źle się kojarzącego. To przecież Peszko jest winny klęsk polskiej piłki, a poza tym był bohaterem kilku skandali. Od słynnego wyrywania taksometru przed laty w niemieckiej taksówce poprzez brutalny atak na nogi rywala, deptanie dmuchanej lali porno przebranej w barwy znienawidzonego klubu, czy nocną rozmówkę na antenie, w której prosił, aby mu nie przeszkadzano, jak polewa.

 

Sam miałem wielokrotnie ubaw z historii Sławomira i nie oszukujmy się, mocno sobie na swoją niesławę zapracował, choć jest naprawdę przesympatycznym człowiekiem. Nie był też w ostatnim czasie w stanie przykryć tego całego smrodu postawą sportową. Po prostu nie bronił się grą. 

 

Patrząc na to, jak agresywne reakcje wywołuje same przywołanie jego nazwiska nie tylko wśród anonimowych internautów, ale także poważnych ludzi z szeroko rozumianego środowiska piłkarskiego (staram się nie używać wyświechtanego słowa: hejt), z jakim przekonaniem stawia się tezę, że z Peszki nic już nie będzie i Wisła robi sobie krzywdę, to automatycznie nasuwa się refleksja. Czy naprawdę to Peszko odpowiada za całe zło polskiej piłki, za wszystkie patologie, brak profesjonalizmu, kompromitację w europejskich pucharach, czy to wreszcie właśnie niesforny Sławomir przegrał mundial w Rosji? Bo takie można było odnieść wrażenie obserwując opinie na jego temat. A może jednak jest po prostu tak, że Peszko, bohater memów, żartów i kpin stał się wygodnym chłopcem do bicia? Bo po prostu kogoś takiego potrzebowaliśmy, aby skumulować na nim frustrację po tych wszystkich seryjnych nieszczęściach, które dotykały ostatnio naszego futbolu?

 

W mojej opinii zatrudnienie Peszki w Wiśle Kraków, jest dobrym pomysłem. To dla niego idealne miejsce i moment, aby sportowo zmartwychwstać. Realna pomoc klubowi, który jeszcze przed chwilą miał przestać istnieć, ale w dalszym ciągu walczy o przetrwanie przez gracza spisanego na straty to było by coś. Miałoby swój wymiar i symbolikę. Świetnie wpisałoby się w tę nową opowieść o Wiśle, w której jak głosi kapitalny sport reklamowy: najistotniejsze są czyny.

 

Pozostają oczywiście pytania, czy "nieznośne dziecko polskiej piłki" w wieku 33 lat ma jeszcze motywację, aby z tej ostatniej chyba już szansy skorzystać. Bo to, że z jego umiejętnościami i doświadczeniem w coraz bardziej zubożałej sportowo Ekstraklasie może być nawet gwiazdą, jest oczywiste.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze