Więzik wrócił do Podbeskidzia. "Idealnie byłoby mieć samych chłopaków z regionu"

Piłka nożna
Więzik wrócił do Podbeskidzia. "Idealnie byłoby mieć samych chłopaków z regionu"
fot. Jakub Ziemianin/Podbeskidzie

Po prawie czteroletniej przerwie do Podbeskidzia Bielsko-Biała w roli skauta wraca Grzegorz Więzik. Jako piłkarz wraz z "Góralami" przebijał się z nizin krajowego futbolu do 1.ligi. Później przez wiele lat był pracownikiem Działu Sportu, ale jedne z poprzednich władz bez podania przyczyny nie przedłużyły z nim umowy. Dziś „Węzęł” znów robi to co kocha najbardziej. Opowiada o normalności w klubie i przypomina... skład Kaiserslautern, z którym zdobywał Puchar Niemiec.

Bożydar Iwanow: Z jakimi odczuciami przyjąłeś ofertę powrotu do pracy dla Podbeskidzia?

 

Grzegorz Więzik: Na pewno z zadowoleniem i nie ukrywam, że byłem mile zaskoczony. Radość była tym większa, że – jakby nie było – wiele lat w tym klubie w różnych rolach spędziłem. I choć nie było mnie tu trzy i pół roku, to zawsze życzyłem mu dobrze. Przez cały czas go wspierałem. Podbeskidzie zawsze leży mi na sercu, bo budowałem je jako zawodnik od 5 ligi, dołożyłem „cegiełkę” do awansu do Ekstraklasy, współpracowałem z kilkoma trenerami także w kwestii doboru niektórych zawodników. Nie chcę żeby zabrzmiało to nieskromnie, wydaje mi się, że wiem „czym się to je”. Całe moje życie to piłka. I ona jest największą pasją.

 

A ja cieszę się, że Podbeskidzie wreszcie zaczyna otaczać się ludźmi związanymi emocjonalnie i piłkarsko z tym klubem. Od czasu awansu za kadencji trenera Roberta Kasperczyka, w pewnym momencie w sztabie został tylko masażysta Marek Ociepka. W klubie w roli skauta pracuje Sławomir Cienciała, który też pamięta te czasy. Teraz pojawiasz się ponownie i ty. Wszystko zaczyna wracać na właściwe tory?

 

Zdecydowanie tak. Przychodzę do klubu i widzę Sławka, który przecież też w roli piłkarza robił awans z 1.ligi. Pracuje tu już trzy lata i widać, że robi to bardzo dobrze. Wreszcie jest dyrektor sportowy, w osobie Andrzeja Rybarskiego. Już będąc tu wcześniej sugerowałem, że ktoś taki jest niezbędny. Prezes nie może zajmować się wszystkim. Potrzebny jest właściwy system i odpowiedni ludzie. Jest skaut Cienciała, jest skaut Więzik, jest Michał Miąc, odpowiedzialny za wszystkie sprawy organizacyjne i „papierkowe”, oddany swej pracy. Wszedłem do klubu, w którym wszystko jest dziś na swoim miejscu. I po kolei. Weryfikacja piłkarzy odbywa się krok po kroku: skauci, dyrektor, trener Krzysztof Brede. Wszystko oparte jest na wzajemnym zaufaniu. Na końcu tej drabiny jest prezes Bogdan Kłys. On jest szefem i musi podjąć ostateczną decyzję, czy dany projekt „spina” się finansowo.

Zauważyłeś to, że profil piłkarzy w drużynie uległ zmianie?

 

Powiem więcej. Przyszedłem na pierwsze spotkanie z zespołem, stanąłem z boku i przez moment miałem wrażenie, że jest to grupa ze Śląskiej Ligi Juniorów. Tylu młodych chłopaków! Mamy średnią nieco powyżej 23 lat. To jest bardzo pozytywne. Ten zespół ma duży potencjał, to jest nasz kapitał na przyszłość. Budujemy coś interesującego, coś czego dawno w Bielsku-Białej nie było. Czy będziemy walczyć już teraz o Ekstraklasę czy nie? Nie jestem kompetentny, by się na ten temat wypowiadać. To temat dla sztabu szkoleniowego z trenerem na czele. Ja mam inne zadania do wykonania.

 

Kilka lat temu, gdy rozmawialiśmy, powiedziałem, że Podbeskidzie powinno być klubem, który raz w roku powinien spróbować sprzedać za dobre pieniądze przynajmniej jednego piłkarza. Najlepiej chłopaka stąd, co miało miejsce w przypadku Kacpra Kostorza, który przechodzi do Legii. Za chwilę może być to Przemysław Płacheta. Co prawda pochodzi on z Łowicza, ale przecież też tu zaliczył swoją promocję. Generalnie chodzi mi jednak o tak sprofilowaną politykę.

 

Podpisuję się pod tym obiema rękoma. Tak powinno być już dawno. Kostorz jest z Cieszyna, ale generalnie jest tak jakby naszym wychowankiem. Ten ruch z Legią jest świetnym przykładem. Zresztą fakt, że zarówno warszawski klub jak i sam Kacper zachowali się bardzo fair, ustalając, że zostaje u nas na wiosnę, jest godny podkreślenia. To bardzo rozsądne. Widać, że praca jest tu dobrze wykonywana i zainteresowanie Legii jest tego potwierdzeniem. Podbeskidzie ma być klubem tego regionu, ale i miejscem atrakcyjnym dla piłkarzy, w którym można zrobić krok naprzód. Nigdy nie byłem zwolennikiem ściągania po kilkunastu zawodników w sezonie i częstych zmian trenerów. A tak bywało tu wcześniej.

Kiedyś Podbeskidzie było ulubionym miejscem Słowaków. Ale akurat tu paru dobrych piłkarzy z tego kraju się znalazło. Ty również przyłożyłeś rękę do transferów Roberta Demjana, Juraja Dancika czy Antona Slobody, który latem w barwach Spartaka Trnava eliminował walki o Ligę Mistrzów Legię. Dziś jest inaczej.

Taki był wtedy moment. Nie mieliśmy aż tylu piłkarzy w naszej okolicy. Zresztą to często nieuniknione, że musisz sięgać dalej i głębiej. Idealnie byłoby mieć samych chłopaków z regionu, ich rodziny, mamy, ciotki, wujków, przyjaciół na trybunach i także dzięki temu stadion wypełniony po brzegi. Ale to niemożliwe. Kiedyś był Więzik z Łodygowic, Ireneusz Jeleń z Cieszyna, teraz mamy Kostorza. I ściągniętego z bielskiego SMS-u grającego jesienią w Rekordzie Damiana Hilbrychta, który w weekend w sparingu z Tychami strzelił dwa gole.

I na koniec, nawiązując do słynnej opowieści naszego eksperta Tomasza Hajty, który znał na pamięć skład Kaiserslautern z wygranego meczu z Bayernem z sezonu 97/98. Ty też możesz wymienić graczy tego klubu, z którymi sięgałeś po Puchar Niemiec w 1990 roku?

 

Oczywiście! Stefan Kuntz, reprezentant Niemiec, mistrz Europy. Bruno Labbadia, reprezentant Niemiec, grający później w Bayernie, a dziś trenujący Wolfsburg. Nieżyjący już niestety Wolfram Wuttke – reprezentant. To samo Markus Schupp, też mający w swoim CV Bayern. Amerykanin, oczywiście kadrowicz Thomas Dooley. Franco Foda, dziś selekcjoner naszych grupowych rywali Austriaków w eliminacjach do EURO 2020. Przyjaźniliśmy się. Byłem zaproszony na 25-lecie tego sukcesu, na stadionie specjalnie dla nas 8 tysięcy ludzi. Niezapomniane przeżycie.

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze