Marta Ćwiertniewicz: Krzysztof Piątek podbił serca kibiców trafiając dwukrotnie do bramki Napoli w meczu Pucharu Włoch i zapewniając swojej nowej drużynie zwycięstwo. Jak oceniasz jego występ?


Marcin Lepa: Przypomniał mi się 1999 rok, kiedy na San Siro wjechał ukraiński snajper Dynama Kijów Andrij Szewczenko. Nagle okazało się, że nieznany włoskim kibicom człowiek zaczyna zdobywać bramkę za bramką i podbijać Serie A, a wkrótce w wielkim Milanie także kolekcjonować kolejne trofea. Piątek niby był już znany, bo przecież trafiał i w Pucharze Włoch i w lidze dla Genui. Mam jednak wrażenie, że na San Siro panował lekki sceptycyzm, czy to na pewno jest napastnik na miarę naszego wielkiego klubu. On wszedł jak po swoje nie zatrzymując się. Miał dwie sytuacje i pokazał, że jest w znakomitej dyspozycji fizycznej, ma niesamowity instynkt. Najbardziej zachwyca jego pewność siebie. Mam wrażenie, że obrońcy Napoli mieli strach w oczach. Piątek przywitał się idealnie.


Czy Robert Lewandowski może czuć się zagrożony w kontekście miejsca w składzie reprezentacji Polski?


Raczej nie. Od niego pewnie rozpoczyna się ustawianie składu i konsultowanie tego, jak mają grać Biało-Czerwoni. Trener Jerzy Brzęczek musi brać takiego zawodnika pod uwagę. Arkadiusz Milik może czuć się zagrożony. Selekcjoner musi się zastanowić, czy nie warto poświęcić miejsca na boisku, by znaleźć odpowiedni system pozwalający wykorzystać Lewandowskiego i Piątka, a może nawet ofensywne trio. Milik nie udowodnił tego w meczu z Milanem, ale jest w dobrej dyspozycji. Jedenaście goli w tym sezonie na włoskich boiskach jest dowodem, że mamy trzech fajnych napastników. Pytanie, jak z nich korzystać.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.