Skoczkowie pytani o dalekie loty mówią wprost, że to magia, ale niektórych przerażają,  nie czują się na nich dobrze, choć nowoczesne mamuty różnią się bardzo od tych przed laty. Po prostu są znacznie bezpieczniejsze.
 
 Przed rokiem, w Oberstdorfie, rozegrano mistrzostwa świata w lotach i rządzili w nich Norwegowie, którzy nie bez racji  uchodzą za wspaniałych lotników. Nie zawiedli, wygrali drużynowo, a indywidualnym mistrzem świata został Daniel Andre Tande, który podczas kwalifikacji ustanowił rekord skoczni (238,5 m), a w walce o złoto pokonał Kamila Stocha.
 
W tym sezonie Norwegowie skaczą gorzej, ale w Oberstdorfie będą należeć do faworytów, choć forma Daniela Andre Tande jest wielką niewiadomą. Myślę że pewniejsi w tym momencie są Robert Johansson, Andreas Stjoernen, czy Johann Andre Forfang.
 
Przed rokiem znakomicie na tym mamucie radzili sobie Słoweńcy, którzy w konkursie drużynowym wyprzedzili Polaków i zdobyli srebrny medal, ale w tym mocno się pogubili, choć 18-letni Timi Zajc może wszystkim w ten weekend spłatać niezłego psikusa.
 
Najpewniejszym kandydatem do miejsca na podium wydaje się jednak być w tym momencie Stefan Kraft. Jak jest w formie, to wygrywa wszędzie. A wszystko wskazuje na to, że jest, bo wygrał trzy ostatnie konkursy, najpierw w Zakopanem, a później dwa w Sapporo. I jakby nie było, to do niewysokiego Austriaka należy rekord w długości lotu narciarskiego (253,5 m) ustanowiony dwa lata temu w Vikersund.
 
Myślę, że tym który może mu ten rekord odebrać jest Kamil Stoch. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata został wprawdzie ostatnio wyprzedzony przez Krafta, ale trzecie miejsce to dowód, że  jest gotów do kontry. Miewa oczywiście gorsze dni, jak ten gdy nie zakwalifikował się do konkursu w Zakopanem, ale podczas rywalizacji drużynowej pobił przecież rekord Wielkiej Krokwi. W Sapporo zrobił to samo, a jego wyczyn wzbudził jeszcze większy podziw.
 
W Oberstdorfie rekordu Krafta nie pobije, bo to mamut mniejszy od Vikersund i Planicy. Ale z rekordem Tandego może się zmierzyć, dlaczego nie ? Nie zapominajmy też o liderze PŚ, Japończyku Kobayashim. Wygrał dziewięć konkursów i mało prawdopodobne, by ktoś go wyprzedził w wyścigu o Kryształową Kulę. Ale na mamucie jeszcze nie wygrywał, więc zobaczymy co potrafi. Kto wie może to on pogodzi najlepszych lotników?
 
My oprócz Stocha mamy jeszcze Piotra Żyłę i Dawida Kubackiego, czwartego oraz piątego zawodnika klasyfikacji PŚ. Do tego jeszcze  jest Stefan Hula, Jakub Wolny i niespełna 20 letni Paweł Wąsek, który zastąpił Macieja Kota. Dla tego szóstego juniora tegorocznych MŚ juniorów będzie to debiut na mamucie.
 
Z mamutów najsłynniejsza jest oczywiście Planica, ale rekord należy jednak do Vikersund w Norwegii. Jest jeszcze wietrzny Harrachow i nie tylko moim zdaniem najpiękniejszy Oberstdorf. Jak powiedział kiedyś Adam Małysz: przyjazny dla skoczków mamut.
 
Miejmy nadzieję, że w nadchodzących konkursach szczególnie polubi Polaków.