Grzegorz Milko: Pojawiła się informacja, że Wilfredo Leon może zadebiutować w reprezentacji Polski na Memoriale Wagnera, a może nawet wcześniej. Jak to jest naprawdę z tym wyczekiwaniem?

 

Jacek Kasprzyk: To zależy kto go wyczekuje. My na pewno tak. Polacy pewnie też. Karencja mija 24 lipca i dopiero po tym dniu będzie mógł oficjalne występować w koszulce z białym orłem. I to jest dla nas najważniejsze. A czy to będzie Memoriał Wagnera? Czy turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich, to już jest dla nas rzecz drugorzędna.

 

Leon musi jednak zgrać się z zespołem, a mimo wszystko łatwiej jest to zrobić w meczach o mniejszej wadze niż w kwalifikacjach olimpijskich.

 

Na pewno będziemy rozgrywać sparingi przed turniejem kwalifikacyjnym, który dla nas w tym roku jest najważniejszym turniejem. Wilfredo będzie zaproszony na kadrę i tak jak pozostali zawodnicy będzie musiał pierwszego dnia się stawić, przejść badania, bo to jest nieodzowne w kadrze. A potem już z trenerem będzie ustalał, kiedy będzie na zgrupowaniach, kiedy będzie mógł odpocząć po sezonie. Myślę, że na pierwszym zgrupowaniu będzie od początku, a o jego odpoczynku będzie decydował Vital Heynen.

 

Komu tak naprawdę zależy na Wilfredo Leonie? Mamy drużynę mistrzów świata, wielkich siatkarskich gwiazd. Jak go zagospodarować? Oczywiście mówi się o nim, że to jeden z najlepszych siatkarzy na świecie, ale czy on jest rzeczywiście nam potrzebny?

 

To jest tak jak z samochodem. Jak się go kupuje, to za każdym razem lepszy. To może złe porównanie, ale Wilfredo jest taką wartością dodaną do tej drużyny mistrzów świata. Jeżeli do zespołu mistrzów świata dołączy zawodnik, który jest najlepszy na świecie, to wtedy może być coś jeszcze fajniejszego. Wilfredo już w zeszłym roku był na zgrupowaniu i chłopaki przyjęli go bardzo fajnie. On też dał się poznać, że jest skromnym mężczyzną, pracujący bardzo ciężko. Nie ma czegoś takiego, że jest gwiazdą. Wie, że bez ciężkiej pracy nie będzie żadnego pożytku z jego grania. Trener będzie decydował czy będzie w kadrze. My mu daliśmy szansę. Jeżeli pokaże, że jest lepszy od innych, to będzie grał. Dla samego nazwiska nie będzie w kadrze.

 

Czy casus Wilfredo sprawi, że otworzy on furtkę dla innych obcokrajowców do naszej reprezentacji?

 

Na pewno Wilfredo jest wybitną postacią wśród siatkarzy. Mamy teraz grupę młodych ludzi, których rodzice wyjechali w latach '80 za tzw. "chlebem" i teraz jest mnóstwo polskich nazwisk, które grają w innych reprezentacjach. My dajemy możliwość, ale to od trenerów będzie zależeć czy będą powołani. To Wilfredo bardzo chciał grać w reprezentacji Polski, bo czuje się Polakiem.

 

Dał mu pan takie wytyczne, żeby nauczył się śpiewać polskiego hymnu?

 

Myślę, że zaśpiewa szybciej niż niektórzy trenerzy. Ja nie mogę ingerować w uczucia ludzi, którzy są w reprezentacji Polski. Na pewno nie ma problemu z porozumiewaniem się z Leonem w języku polskim i to jest najważniejsze.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.