Sanchez trafił na Old Trafford w styczniu 2018 roku z Arsenalu, a w odwrotnym kierunku powędrował Henrik Mkhitaryan. Chyba nikt się nie spodziewał, że Chilijczyk, który błyszczał w barwach "Kanonierów", nagle stanie się cieniem samego siebie. Oczywiście wiele osób zastanawiało się, czy gigantyczne zarobki (około 350 tysięcy funtów tygodniowo) nie wpłyną na spadek formy.

 

I wpłynęły, choć jest gorzej, niż sądzono. W 37. meczach strzelił tylko pięć goli i zaliczył dziewięć asyst. Kompletnie nie przypomina siebie z Arsenalu. Sanchez otrzymał kolejną szansę we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko PSG. Miał całą drugą połowę, ale nie zdołał wpłynąć na losy spotkania. To był jeden z wielu bezbarwnych występów...

 

Nic dziwnego, że niektórzy kibice już go skreślili. Jak się okazało - nie tylko oni... Angielski "Express", powołując się na źródło z szani, informuje o stracie cierpliwości względem chilijskiego gwiazdora.

 

- Kiedy Sanchez wchodził na boisko, wszyscy pomyśleli "tylko nie to, on jest fatalny". Ole Gunnar Solskjaer musi się go pozbyć, jeśli utrzyma posadę. Nikt go tu nie chce - czytamy w angielskich mediach.

 

Według źródła, kibice nie darzą sympatią Sancheza, choć na Old Trafford słychać jeszcze, że niektórzy próbują go wspierać. - Nigdy nie wydawał się mieć tu przyjaciela. Jest tutaj sam - dodaje informator.