Rajd Szwecji rozpoczął się w czwartek i potrwa do niedzieli. Jednak tego właśnie dnia rozpocznie się strajk w porcie w Goeteborgu z zablokowaniem terminalu promowego, co uniemożliwi wielu ekipom opuszczenie Szwecji. Związkowcy zapowiedzieli, że podczas strajku żaden prom nie wypłynie z portu.

 

Dyrektor Rajdu Szwecji Glenn Olsson powiedział dziennikowi "Aftonbladet": "Kilka zespołów, w tym dwa z siedzibami w Wielkiej Brytanii, poprosiły nas o pomoc, lecz niestety w tej kwestii nie możemy nic zrobić. Strajk jest siłą wyższą, niezależną i większą od nas. Niestety, wygląda na to, że część ich sprzętu może pozostać w Szwecji na wiele dni i mogą nie zdążyć zabrać go do Meksyku".

 

Richard Millener, kierownik zespołu M-Sport Ford WRT, powiedział dziennikowi "Expressen", że strajk portu w Goeteborgu może mieć dla jego ekipy bardzo poważne konsekwencje.

 

"Cały sezon mamy logistycznie zaplanowany co do godziny. Planowaliśmy wypłynąć ze Szwecji w poniedziałek i poświecić trzy dni w Anglii na przygotowanie samochodów na Rajd Meksyku, które mają wypłynąć tam statkiem już w przyszły piątek. Teraz wszystko stało się bardzo skomplikowane, zwłaszcza że nie wiadomo, kiedy nasz prom w końcu wypłynie" - tłumaczył Millener.

 

Dodał, że zespół sprawdza alternatywne możliwości transportu do Wielkiej Brytanie, m.in. promami z Trelleborga czy Kopenhagi. "Niestety, przy takiej akcji potrzeba więcej osób, których nie mamy do dyspozycji, a cały cykl czasowy i tak zostanie zakłócony" - podkreślił.