Kowalski: Po zaciągach bałkańskim i portugalskim warto spróbować w Legii opcji... polskiej

Piłka nożna

Mistrz Polski ma siedem punktów straty do prowadzącej Lechii, do końca zasadniczego sezonu gry pozostało siedem kolejek. Oba mecze miedzy tymi drużynami zostały już rozegrane. Oczywiście w polskiej lidze wszystko jest możliwe i niewykluczone, że zespół z Gdańska roztrwoni tę przewagę. Więcej jednak wskazuje na to, że po porażce z Lechem w Poznaniu Legia lidera już nie dogoni.

Ale chyba nawet nie o same gonienie tu chodzi i dwie porażki z rzędu w 2019 roku na trzy rozegrane mecze. Drużyna Sa Pinto nie ma żadnego pomysłu na grę, przypomina zbieraninę, która nie za bardzo wie co ma robić. Owszem, piłkarze walczą, starają się bardzo mocno, ale płynnych dobrych akcji nie ma praktycznie wcale. Niby większość stanowią już przybysze z lepszego piłkarskiego świata, dobrze wyszkoleni technicznie Portugalczycy, inni doświadczeni obcokrajowcy. Są nowi i tacy, którzy w klubie są od dawna, młodzi i nieco starsi.

 

Generalnie gracze w naszych warunkach drodzy i już zaprawieni w bojach, każdy z nich świetnie zarabia. Nic z tego jednak nie wynika. Dziś trudno wierzyć, że wygrają oni ligę, a co dopiero zwojują coś w europejskich pucharach. A chyba po to właśnie całe to zamieszanie z tworzeniem kolejnej kolonii w Warszawie.

 

Po zaciągu bałkańskim, który zakończył się kompromitacją mistrza Polski na arenie międzynarodowej, jesteśmy świadkami początku fiaska opcji portugalskiej. Niby nie można oczywiście niczego przesądzać po dwóch meczach i zwalniać trenera tylko dlatego, że nie może dogonić Lechii Gdańsk, ale ważne są też tendencje. Tu nic nie idzie w dobrym kierunku, niewiele jest rzeczy pozytywnych, czy też piłkarzy, którzy byliby jakąś rzeczywistą wartością dodaną.

 

Nieoczekiwanie również zachowanie portugalskiego trenera przestało być pierwszoplanowym problemem. Jeszcze podczas zimowego okresu przygotowawczego narracja obowiązująca przy Łazienkowskiej była taka, że Sa Pinto, owszem jest trudny, pewne jego zachowania nie przystoją, ale można na to przymykać oko, bo jest świetnym fachowcem. A poza tym ta jego impulsywność to przejaw swego rodzaju charyzmy, charakterności. Co bardziej przenikliwi doszukiwali się w takim skupianiu uwagi na sobie, psychologicznej strategii na miarę wielkiego rodak Sa Pinto czyli Jose Mourinho. Sęk w tym, że ta cała otoczka robiona jest do naprawdę słabej gry.

 

Sa Pinto nie jest kimś na kogo się kreuje. Nie wątpię, że jest solidnym trenerem, jego trenerskie CV nie jest najgorsze, ale żaden to piłkarski wizjoner. I chyba śmiało już można powiedzieć, że są na polskim rynku dostępni trenerzy o zbliżonej klasie, a także zawodnicy, którzy mogliby zagrać nie gorzej niż ci ściągnięci w ostatnim czasie do Legii prezentujący swój kunszt w meczach rundy wiosennej.

 

Teraz w trakcie sezonu nie ma oczywiście sensu i wielkich możliwości aby coś zmieniać, trzeba zostawić obecny układ do końca rozgrywek (kontrakt Portugalczyka obowiązuje jeszcze 2,5 roku). Ale może jednak w odpowiednim momencie ktoś szepnie prezesowi Dariuszowi Mioduskiemu, że kolejna opcja w jego „długofalowych projektach” powinna być polska?

 

W załączonym materiale wideo wywiady dotyczące trenera Legii Warszawa.

 

WYNIKI I TABELA EKSTRAKLASY

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze