Budowlani są jedyną z trzech polskich drużyn występujących w LM, która przed ostatnią kolejką rywalizacji grupowej zachowała szanse na grę w fazie pucharowej. Łodzianki do ćwierćfinału mogą awansować z drugiego miejsca w grupie. Stanie się tak, jeśli znajdą się w gronie trzech zespołów z najlepszym bilansem spośród pięciu wiceliderów tabel.

 

We wtorkowych spotkaniach oprócz zespołu z Łodzi, który do tej pory zdobył osiem punktów, o przepustkę do czołowej "ósemki" będą walczyć też: rosyjskie Dynamo Kazań (10 pkt) i Dynamo Moskwa (10), niemiecki Allianz MTV Stuttgart (9) i włoskie Imoco Volley Conegliano (8).

 

"Szanse są, ale aby pomóc losowi we wtorek musimy pokonać w Mińsku Minczankę za trzy punkty i to najlepiej bez starty seta. Wówczas będziemy mogli z większym spokojem patrzeć, co w Stambule zrobi Dynamo Kazań oraz na wyniki meczów Dynama Moskwa z Chemikiem Police i Imoco Conegliano z ŁKS. To będzie bardzo ciekawa kolejka, w której cztery zespoły będą walczyć o dwa miejsca. Allianz MTV Stuttgart ma bowiem najłatwiejszego rywala i raczej może być pewny awansu" – powiedział Chudzik.

 

Jak dodał, strata w Mińsku choćby jednego seta znacznie zmniejszy nadzieje na pozostanie łódzkiego klubu w europejskich rozgrywkach. - Najciężej gra się mecze, w których trzeba wygrać 3:0. Ale taki jest nasz cel, bo bardzo chcemy grać dalej i reprezentować nasz kraj w Lidze Mistrzyń w kolejnej rundzie – zapewnił.

 

Trener Błażej Krzyształowicz wskazał, że jego siatkarki czeka poważne wyzwanie także ze względu na osłabienie kontuzjami. Do Mińska nie pojadą m.in. przyjmujące Agata Babicz i Julia Twardowska, a pozyskana niedawno Magdalena Stysiak nie może występować w obecnych rozgrywkach LM (wcześniej grała w nich w barwach Chemika).

 

"To nie może być dla nas wytłumaczeniem, bo musimy się w tej sytuacji odnaleźć. Stajemy przed dużą szansą, bo wygrywając 3:0 zamkniemy drogę do awansu Imoco i będziemy patrzeć tylko na rezultat ze Stambułu, gdzie niepokonany dotychczas zespół Eczacibasi podejmie Dynamo Kazań. Jeśli rosyjska ekipa nie zdobędzie co najmniej dwóch punktów, będziemy w ćwierćfinale" - wyjaśnił szkoleniowiec.

 

W pierwszym spotkaniu Grot Budowlani pokonali w Łodzi Minczankę 3:0. Prezes Chudzik zaznaczył jednak, że rewanż w Mińsku będzie o wiele trudniejszy. - Trzeba pamiętać, że ta drużyna obecnie występuje w rosyjskiej Superlidze. Minczanka jest bardzo groźna u siebie, o czym w ubiegłym tygodniu przekonało się RC Cannes, które przegrało tam 1:3. Nie można lekceważyć mistrza Białorusi – podkreślił.

 

Mecz w Mińsku rozpocznie się we wtorek o godz. 20 polskiego czasu.