Wojtek Łasicki: Gratulacje i, mimo porażki, wielkie brawa za walkę. Szczególnie za tę "ucieczkę spod noża". Niewiele brakowało, by Grek wygrał 2:0, ale trzy kolejne wygrane przez Pana gemy mocno zbiły go z tropu.

 

Hubert Hurkacz: Myślę, że to był niezły mecz w moim wykonaniu. Zabrakło naprawdę niewiele. Wiedziałem, że mam szansę, starałem się

walczyć o każdy punkt i udało się doprowadzić do trzeciego seta. Niestety na jego początku uciekło mi parę gemów i później bardzo ciężko się grało. A mój rywal bardzo solidnie grał przez cały mecz.

 

Znacie się już bardzo dobrze, bo graliście przeciwko sobie trzeci raz. Pod koniec ubiegłego roku w Mediolanie i kilka dni temu, 20 lutego w Marsylii. Oba mecze wygrał Grek Niestety nie sprawdziło się powiedzenie "do trzech razy sztuka.

 

Myślę, że w najbliższym czasie nadarzy się okazja, by się zrewanżować. Z każdym meczem idzie mi coraz lepiej, poprawiam swoją grę, a to jest najważniejsze, jeżeli chce się osiągać sukcesy.

 

Czego zabrakło w tym trzecim secie. Opadł Pan z sił, czy to Tsitsipas wrzucił kolejny bieg?

 

Nie, nic takiego nie miało miejsca. Zadecydowało kilka piłek w pierwszym gemie, kiedy serwowałem. Miałem przewagę, on zagrał taki trochę przypadkowy return, później wygrał kolejne piłki i szybko zrobiło się 3:0. Gra była jednak bardzo wyrównana, on wygrał kilka takich decydujących piłek.

 

Wie Pan, że apatyt rośnie w miarę jedzenia? Na pewno Pana apetyt, ale i kibiców, którzy ściskają za Pana kciuki.

 

Na pewno rośnie mój apetyt, ale rośnie też wiara we własne możliwości, w to, że mogę daleko zajść. A kibicom chciałem bardzo podziękować, to, że oglądają i dopingują jest to dla mnie bardzo miłe.

 

WYNIKI TURNIEJÓW TENISOWYCH