Krzysztof Piątek nie potrzebował nawet czasu, by w pełni zaaklimatyzować się we Włoszech i z marszu podbił Serie A. Najpierw dał o sobie znać w Genui, gdzie na przestrzeni pierwszych sześciu meczów strzelił aż trzynaście goli (dziewięć w lidze oraz cztery w Pucharze Włoch przeciwko US Lecce). Później poprawił swój bilans o cztery bramki w lidze oraz dwie w rozgrywkach pucharowych, co umożliwiło mu transfer do Mediolanu. Broniąc barw "Rossonerich" Polak już siedmiokrotnie wpisał się na listę strzelców, czym zaskarbił sobie sympatię kibiców na San Siro. Strzelone gole okrasza w dodatku efektowną cieszynką, dzięki której przylgnął do niego przydomek "Il Pistolero".

 

Fenomenalna forma 23-latka wywołała dyskusje o ustawieniu, w jakim powinna występować w najbliższych meczach reprezentacja Polski. Wielu ekspertów jest zdania, że selekcjoner Jerzy Brzęczek powinien postawić na grę dwójką lub nawet trójką napastników (Piątek, Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik). Pojawiły się również dość skrajne opinie, według których Robert Lewandowski powinien występować za plecami Piątka, by stwarzać mu sytuacje.

 

Nastroje te tonował między innymi dziennikarz Polsatu Sport Cezary Kowalski, tłumacząc że każdy, kto zna "RL9" i wie jaką pozycję posiada on w kadrze, jest świadomy, że nie pozwoli on odebrać sobie miana pierwszego napastnika drużyny narodowej.

 

Zdecydowane zdanie na temat potencjału drzemiącego w obu piłkarzach przedstawił w programie Cafe Futbol ekspert i komentator Polsatu Sport Tomasz Hajto.

 

- Nikt nie docenia Roberta, ponieważ strzelenie przez niego dwóch goli w meczu przeszło do porządku dziennego... To świetnie, że Piątek robi karierę, a właściwie zaczyna ją robić, ale "Lewy" przez ostatnie dziewięć lat strzelał ponad 25, a czasem nawet 40 goli w sezonie - tłumaczył Hajto.

 

W dyskusję wszedł z nim Kowalski, który próbował wytłumaczyć fenomen "Il Pistolero".

 

- Nie można jednak dziwić się temu, że ludzie są zafascynowani Piątkiem, który przeszedł do Włoch z Cracovii i wniósł pewien powiew świeżości, jeśli chodzi o polskich napastników. To pompowanie balonika jest naturalne i nie widzę w tym nic złego - powiedział Kowalski.

 

- Nie można porównywać go jednak do Lewandowskiego, bo choć idzie mu dobrze i robi karierę, to między wspomnianą dwójką jest kolosalna różnica. Powtórzę jeszcze raz: gdy Robert zdobędzie hat-tricka, to ludzie nie emocjonują się tym tak, jak wówczas, gdy Piątek zdobędzie jedną bramkę - zakończył Hajto.

 

Cała dyskusja z Cafe Futbol w załączonym materiale wideo.