W 2013 roku Floyd Mayweather zabrał Saula "Canelo" Alvareza do szkoły boksu. Wygrał pewnie, a większościowa decyzja sędziowska, nie do końca oddaje przebieg tamtego starcia. Meksykanin jest jednak dzisiaj zupełnie innym zawodnikiem. To być może najgłośniejsze nazwisko w świecie pięściarskim. Od czasu tamtej porażki wygrał dziewięć pojedynków i ma już zaplanowaną kolejną walkę - w maju zmierzy się z Danielem Jacobsem.

 

Z kolei Mayweather oficjalnie zakończył karierę, a walczy, kiedy mu się podoba - albo raczej wtedy, kiedy otrzymuje solidne wynagrodzenie finansowe. Tak było w przypadku starć z Conorem McGregorem (około 300 milionów dolarów) czy też ostatnio z Tenshinem Nasukawą (9 milionów dolarów za trzy rundy po trzy minuty w walce pokazowej).

 

Co więc mogłoby przynieść zestawienie Alvareza z Mayweatherem?

 

- Jeśli Floyd chciałby wrócić, powinien przestać bić się z zawodnikami, którzy są dwie kategorie wagowe pod nim. Jeśli chciałby wrócić, to walka z "Canelo" będzie warta 1,5 miliarda dolarów - stwierdził Oscar de la Hoya, szef Golden Boy Promotions.

 

Meksykanin wiele razy wyrażał chęć drugiej walki z Mayweatherem.

 

- Floyd jest na emeryturze, więc na razie nie ma mowy o żadnej walce - dodał de la Hoya.