Manchester City utrzymał prowadzenie w lidze po hat-tricku byłego piłkarza Liverpoolu, Raheema Sterlinga. The Reds byli murowanym faworytem starcia z Burnley na Anfield, chociaż niewygodny rywal potrafił już w tym sezonie odebrać punkty między innymi Manchesterowi United.
 
Spotkanie rozpoczęło się sensacyjnie, bowiem już na samym początku gola "olimpijskiego" bezpośrednio z rzutu rożnego strzelił Ashley Westwood. Gospodarze jednak błyskawicznie się otrząsnęli i prowadzili jeszcze do przerwy po golach Roberto Firmino i Sadio Mane. Goście popełniali liczne błędy w defensywie, które skutkowały bramkami.
 
Po przerwie szalał Mohamed Salah, jednak Egipcjanin pozostał nieskuteczny - gole tego popołudnia zdobywali jego koledzy z linii ataku. Firmino podwyższył prowadzenie i wydawało się, że spotkanie jest już rozstrzygnięte. Goście nie złożyli jednak broni i złapali kontakt na kilka ostatnich minut: do siatki Alissona trafił Johann Gudmundsson.
 
Burnley miało swoją okazję na sprawienie niespodzianki, jednak kilkadziesiąt sekund później odkryty zespół gości dopuścił The Reds do skutecznego kontrataku, wykończonego przez Mane.
 
Liverpool wciąż traci do Manchesteru City zaledwie jeden punkt, a sprawa mistrzostwa Anglii pozostaje nierozstrzygnięta.
 
Liverpool - Burnley 4:2 (2:1)
 
Bramki: Firmino 19', 67', Mane 29', 90+3' - Westwood 6', Gudmundsson 90+1'

WYNIKI I TABELA PREMIER LEAGUE