Kołtoń i Feddek o powołaniach: Mamy czterech "byczych" napastników

Piłka nożna

W poniedziałek trener Jerzy Brzęczek ogłosił skład reprezentacji Polski na najbliższe mecze eliminacyjne do mistrzostw Europy 2020 z Austrią i Łotwą. W zespole zobaczymy, aż czterech napastników, którzy świetnie spisują się w swoich klubach. - Ilu z nich wyjdzie w podstawowym składzie? Sądzę, że dwóch - Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik - powiedział Marcin Feddek, który wraz z Romanem Kołtoniem skomentował wybory selekcjonera.

Wśród powołanych zawodników znalazło się aż czterech napastników występujących na co dzień w niemieckiej i włoskiej lidze. Każdy z polskich piłkarzy odgrywa ważną rolę w swojej drużynie i regularnie wpisuje się na listę strzelców. Biorąc pod uwagę dyspozycję swoich podopiecznych, Jerzy Brzęczek może mieć poważny dylemat przy wyborze podstawowych snajperów. W kadrze znalazł się także Jakub Błaszczykowski, który po przejściu do Wisły Kraków zaczął notować regularne występy i może pełnić rolę "jokera" w reprezentacji Brzęczka.

- Trudno się do czegoś przyczepić w kontekście wyborów trenera. Niektórzy nie spodziewali się Błaszczykowskiego, ale gra, strzela i asystuję. Pojawia się za to problem, kto zagra z przodu. Mamy czterech "byczych" napastników. Do oczywistej trójki w postaci Lewandowskiego, Milika oraz Krzysztofa Piątką dołączył odnawiający swoją formę w Fortunie Duesseldorf Dawid Kownacki - zauważyl Feddek.

Dziennikarze Polsatu Sport pozytywnie ocenili powołania selekcjonera, jednak brakowało powołania dla zawodnika, który mógłby w przyszłości stanowić o sile Reprezentacji. Feddek za przykład takiego piłkarza podał pomocnika Pogoni Szczecin Kamla Drygasa.

- Brakuje mi powołania z myślą o przyszłości, w stylu wyborów Adama Nawałki. Powołałbym solidnego ligowca, na przykład Kamila Drygasa. Taki zawodnik zobaczyłby, jak wygląda kadra od środka i zacząłby się z nią oswajać. On zasługuje na szansę, ponieważ bardzo rozwinął się w ostatnim czasie w Pogoni Szczecin - dodał.

Po dłuższej rozłące do kadry powraca Michał Pazdan. Były zawodnik Legii Warszawa, wyraźnie odżył w tureckim Ankaragucu. O grę w wyjściowej jedenastce Biało-Czerwonych może być mu ciężko, ponieważ podczas jego absencji miejsce u boku Kamila Glika wywalczył sobie Jan Bednarek.

- Do drużyny narodowej wraca Pazdan, co jest ciekawym powołaniem, ale nie sądzę, żeby duet Bednarek - Glik był do ruszenia. Obrońca Southampton gra świetnie na angielskich boiskach od dłuższego czasu występuje w każdym spotkaniu "Świętych".

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

MM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze