Obie zawodniczki wywodzą się ze sceny fitness. Co więcej, Bekus mówiła głośno, że uważa Porczyk za swoją idolkę.

 

- Czuję się podwójnie zmotywowana. Jeśli wygram, poczuję się, jakbym pokonała swoją idolkę. To będzie dla mnie podwójne zwycięstwo - stwierdziła w rozmowie z Polsatsport.pl.

 

W klatce nie było mowy o uprzejmościach... Bekus natychmiast ruszyła na swoją rywalkę i mocnym ciosem powaliła rywalkę, po czym natychmiast do niej doskoczyła. W tym momencie sędzia przerwał ten pojedynek. – Sama nie spodziewałem się, że to tak szybko się skończy – powiedziała po zakończeniu walki.