Pindera: Letalnice i lotnicy. Czas na zawody w Planicy!

Zimowe
Pindera: Letalnice i lotnicy. Czas na zawody w Planicy!
fot. PAP

Tak Słoweńcy nazywają wielkie skocznie. Takie na których zamiast skoków mamy loty narciarskie. Takie na których lata się daleko poza granicę dwustu metrów. Najsłynniejsza z nich, to oczywiście Planica, gdzie skoczkowie tradycyjnie zakończą rywalizację w Pucharze Świata.

Niektórzy się boją, inni czekają niecierpliwie, bo uwielbiają długie loty. Do tego w Planicy najczęściej świeci słońce, jest ciepło, bo to przecież już początek wiosny.

 

Ja zawsze będę pamiętał Planicę z czasów, gdy Kryształową Kulę odbierał Adam Małysz: Tłumy Polaków z flagami jak pod Grunwaldem, zachrypnięty głos słoweńskiego spikera, krzyczącego po polsku: Tutaj lata Wasz Mistrz Świata !!!. Tyle że wtedy na Letalnicy wygrywali inni, to oni bili rekordy. A o tych co latali najdalej mówiono, że są prawdziwymi lotnikami.

 

Wojciech Fortuna, złoty medalista z Sapporo (1972) zapytany przed laty co trzeba mieć, by bić rekordy w długości skoku narciarskiego odpowiedział mi krótko: ptasi instynkt. Pierwszy polski mistrz olimpijski nigdy nie ma wątpliwości, że taki instynkt ma Kamil Stoch i trudno nie przyznać mu racji. Dwa lata temu Stoch poleciał na Velikance 251,5 m, tylko dwa metry mniej niż wynosi rekord w długości lotu ustanowiony przez Stefana Krafta w norweskim Vikersund. Problem w tym, że Stoch, w choć w klasyfikacji najlepszych lotników za kończący się sezon zajmuje trzecie miejsce, za Royoyu Kobayashim i Markusem Eisenbichlerem, nie jest ostatnio w najwyższej formie. Stracił też drugie miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ na rzecz Krafta i biorąc pod uwagę dyspozycję Austriaka, ciężko będzie mu je odzyskać. Ale w Planicy lubi skakać i wygrywać, więc kto wie, może nas mile zaskoczy?

 

Planica 7, to ostatni turniej w sezonie, do ostatecznej punktacji liczyć się będą czwartkowe kwalifikacje, oba konkursy indywidualne i drużynowy, czyli siedem lotów.


Na razie wszystkie turnieje w tym sezonie wygrał Kobayashi, tak jak Stoch w ubiegłym. Najpierw Cztery Skocznie, później Willingen5 i Raw Air po zaciętej walce z Kraftem. Japończyk już dawno zapewnił sobie zwycięstwo w PŚ, teraz powalczy jeszcze o wygraną w lotach. On też ma ptasi instynkt, taki jak Stoch, Norwegowie, Kraft, czy wcześniej Gregor Schlierenzauer, choć jest trochę nietypowym lotnikiem.

 

Ale wciąż jest w wielkiej formie, choć jeszcze pod koniec ubiegłego roku, gdy wygrywał konkurs po konkursie sądzono, że nie dotrwa w takiej dyspozycji do Planicy. A teraz kto wie, może to on pobije rekord Krafta wynoszący 253,5 m.

 

Obecnie loty na Velikance w Planicy są bezpieczne, wypadki są sporadyczne. Kiedyś było inaczej, choć skoki były o prawie sto metrów krótsze. Wojciech Fortuna latał na tym słynnym mamucie tylko raz, po szczęśliwych dla niego igrzyskach w Sapporo.

 

- Warunki były paskudne, mocno wiało, więc zbyt daleko nie poleciałem, tylko 132 m - opowiadał przed laty w wywiadzie dla „Rz”.

 

Rekord należał wtedy do Niemca z NRD Manfreda Wolfa i wynosił 165 m. Fortuna przyznał też , że niektórych tam na górze dopada strach, nie wszyscy bowiem lubią mamuty.

 

Kiedy wiązałem buty noga latała mi z nerwów jak szalona, ale po chwili byłem już spokojny, strach zostawiłem za sobą. Jak się boisz, to ze skakania nic nie będzie – tłumaczył z uśmiechem

 

Wtedy skocznie nie były tak bezpieczne jak teraz. Dziś są inne profile takich obiektów, obowiązuje styl V, a kiedyś narty musiały być blisko siebie. No i sprzęt był zupełnie inny niż teraz. Narty długie i ciężkie, brak kasków i kombinezonów jakie dziś znamy. Wypadków było więc sporo.

 

Bardzo wysoko lataliśmy nad zeskokiem – podkreślał Fortuna. - W Planicy fruwałem nad smrekami, las miałem pod sobą. Na każdych zawodach ktoś się rozbijał. Wtedy osiem karetek jechało przed moim skokiem, odwoziły tych, którzy nie mieli szczęścia. Pomyślałem sobie, po co tu chłopie przyjechałeś, zabić się chcesz?

 

Dziś takie opowieści brzmią jak bajki o żelaznym wilku, świat się zmienił, zmieniły się loty na mamucie, ale i tak nie wszyscy je lubią. Nie zmieniło się tylko zainteresowanie lotami, biją rekordy oglądalności.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze