Stomil znalazł się pod koniec roku w dużych tarapatach. Kłopoty ciągnęły się, istniało poważne ryzyko, że "Duma Warmii" nie przystąpi do rundy wiosennej. Trener Piotr Zajączkowski gorączkował się, aby skompletować kadrę, tymczasem efekty przerosły oczekiwania. Wystarczyły trzy spotkania „wiosny”, żeby jego drużyna znalazła się tuż nad strefą spadkową. Olsztynianie po rundzie jesiennej byli na 16. miejscu, teraz są o lokatę wyżej.

 

- Myślę, że w pierwszych kolejkach rundy wiosennej pokazaliśmy, że chcemy walczyć za Stomil. Oddają to wyniki. Żeby jednak one były korzystne to musimy zostawiać na boisku mnóstwo zdrowia, grać z wielkim zaangażowaniem. Wtedy punkty będą wypadkową naszej postawy - mówi pomocnik Stomilu Grzegorz Lech.
 
Biało-niebiescy poprawili się w tabeli, ponieważ grę przed własną publicznością zamienili wreszcie w swój atut. Wszystkie spotkania tego roku rozegrali w Olsztynie, gdzie zdobyli siedem z dziewięciu możliwych do zdobycia punktów. Dla porównania: jesienią w domu uzbierali tylko trzy wygrane. - Wśród nas jest wiele osób związanych z miastem, z klubem, którym dobro Stomilu leży na sercu. Ci piłkarze, którzy do nas dołączyli nie są tu przez przypadek. Raz, że czują więź ze Stomilem, a dwa posiadają cechy, dzięki którym szybko wkomponowali się do drużyny, razem tworzymy dobrą atmosferę szatni. Na razie, podkreślam na razie, bo rozegraliśmy raptem trzy mecze wiosną, zdaje to egzamin. Oby reszta rundy była równie optymistyczna, co jej początek - podkreśla inny zawodnik drugiej linii olsztynian, Łukasz Jegliński.
 
Jegliński i Lech nie zostawili Stomilu w potrzebie. Ich doświadczenie może teraz pomóc w ciężkiej walce o uratowanie ligi. Ale nie atuty czysto piłkarskie zadecydują o tym, czy Stomil nie spadnie. - Cechy wolicjonalne to absolutne minimum w każdym sporcie. Na szczęście mamy w zespole zawodników w pełni tego świadomych. Bez tego nie mielibyśmy czego szukać. Na tym musimy opierać swoją siłę, oczywiście dodać do tego umiejętności piłkarskie. Tych też nie powinno nam brakować - przekonuje Lech, zdobywca sześciu bramek w bieżących rozgrywkach.
 
- Małymi sukcesami buduje się duży sukces. Czujemy ogromne wsparcie z trybun, frekwencja na meczach w Olsztynie dopisuje. Sytuacja klubu zaczyna się poprawiać, co niejako obliguje nas do tego, aby robić krok po kroku aż zrealizujemy końcowy cel - przyznaje Jegliński.
 
Stomil rundę wiosenną rozpoczął od wygranej 2:0 z GKS-em Tychy. Następnie był bezbramkowy remis z Sandecją Nowy Sącz i wygrana z Wigrami Suwałki. To ostatnie zwycięstwo miało dodatkowy wymiar, w końcu to derby północno-wschodniej Polski, które mocno wrosły w krajobraz Fortuna 1 ligi.

 

- Takie zwycięstwa jeszcze bardziej budują morale drużyny. Wygraliśmy trudne spotkanie, z przeciwnikiem, który też walczy o utrzymanie. Przyjechali w składzie z młodymi chłopakami, którzy bardzo chcieli się pokazać. To wybiegany zespół, chcący grać w piłkę. Pokonaliśmy Wigry doświadczeniem, skutecznością, no i jeszcze większym zaangażowaniem - przyznaje strzelec sześciu goli dla Stomilu, w tym jednego przeciwko Wigrom.
 
Przed rundą w Olsztynie i okolicach przyświecało hasło: "Stomil nigdy nie zginie". Piłkarze trenera Piotra Zajączkowskiego słowa postanowili wcielić w czyn, przez co naprawdę stali się dumą kibiców. - Wszyscy: kibice, piłkarze, zarząd jedziemy na jednym wózku, który prowadzi nas w jednym, wspólnym kierunku - tłumaczy Lech.
 
- Nie wyobrażam sobie, że po tym kotle emocji, sytuacji, jaka nas dotknęła, transferach w ostatniej chwili, gdy punktujemy, nagle okazało się, że spadniemy. To byłoby coś trudnego do zaakceptowania. Jesteśmy przygotowani i zdeterminowani, żeby utrzymać Stomil - wtrąca Jegliński.
 
Jego starszy kolega nie ma wątpliwości, że w tym trudnym czasie narodził się duch Stomilu. - Wydarzenia, które miały miejsce zimą podziałały na zespół mobilizująco. Mamy o co walczyć. Przed klubem szykuje się ciekawa wizja na lata. Mam nadzieję, że nie pozostanie to tylko w sferze planów, czy marzeń, a perspektywa ta nabierze realnych kształtów. Wygląda obiecująco. A jeśli chodzi o piłkarzy: zimą dołączyli do nas zawodnicy świadomi sytuacji klubu. Nie przyszli tutaj dograć kariery, czy po to, aby zarobić pieniądze. Przyszli zasuwać. Tak się wszystkie klocki pokładały, że mogliśmy udanie rozpocząć rundę rewanżową. To jednak dopiero początek. Dalej musimy bazować na zaangażowaniu, determinacji, waleczności - podsumowuje Lech.

 

WYNIKI I TABELA FORTUNA 1 LIGI