Artur Łukaszewski: Znowu cię prowokował, odepchnął. Co on zrobił?

 

Borys Mańkowski: Napinał się! Mówił, że "to nie jest prawdziwe" i mnie odepchnął. Tak to jest, jak się je na trzy dni przed ważeniem paczkę ciastek. Złapałem go na tym. Nie mógł powstrzymać apetytu i stał się grubą świnią.

 

Mocno, czyli jednak te zaczepki do ciebie dotarły.

 

Takie zachowanie jest frajerskie. Na zapleczu podchodzi do mnie, podaje rękę i mówi, że damy świetną walkę. Później pojawiają się kamery i coś próbuje zrobić. Nie przekłada się to na jego dobrą opinię i pieniądze.

 

Co tam się może wydarzyć? W trakcie wywiadów jest nieprzewidywalny, ale w klatce chyba go rozgryzłeś.

 

To jest dosyć prosty zawodnik, nie jest skomplikowany. Jest mocny, idzie twardo po zwycięstwo. Wiele razy to udowodniał na wielu galach na całym świecie. Mnie to jednak nie obchodzi. Na pewno chcę mu zrobić krzywdę. Nie chcę tylko wygrać. Chcę mu zrobić krzywdę.

 

To już wychodzi poza sport.

 

Tak. Jemu akurat chcę zrobić krzywdę.

 

W jaki sposób będziesz chciał go ukarać?

 

Na pewno pięściami. Trudno będzie go znokautować, bo ma twardą głowę, może dlatego, że jest pusta. Wychodzi na to, że nie dociera do niego, o czym z nim rozmawiałem. Na pewno będę chciał uszkodzić jego twarz. Parke jest po prostu wkurzający.

 

Transmisja gali KSW 47 w systemie PPV.