Pojedynek Mańkowskiego z Parkiem był niezwykle emocjonalny. Obaj zawodnicy otwarcie mówili przed walką, że chcą zrobić sobie nawzajem krzywdę. 
 
Wszystko przez pamiętną galę KSW 40, gdzie po pojedynku z Mateuszem Gamrotem starł się z Mańkowskim, który był w narożniku "Gamera". Chwilę później dostał cios na twarz od Marcina Bilmana.
 
- Mówił, że się go boję. Oto jestem! Na jego terenie - mówił pewny siebie "Stormin", który nazywał "Diabła Tasmańskiego"... chłopakiem Gamrota.
 
To jednak Mańkowski miał inicjatywę i rozpoczął pojedynek niezwykle energetycznie. Widzieliśmy niskie kopnięcia, kombinacje bokserskie czy też latające kolana. Parke miał kłopoty ze skróceniem dystansu. Jedynym pozytywnym akcentem dla Irlandczyka były ostatnie sekundy, kiedy to Parke zdołał obalić Polaka.
 
Z biegiem czasu jednak Parke odzyskiwał równowagę i zawiązywał udane akcje w parterze. W stójce Mańkowski cały czas pozostawał w ruchu, ale z każdym momentem miał coraz mniej sił. W końcówce dość niespodziewanie to Parke znowu popisał się obaleniem. Znowu w końcówce! Druga runda była już bardziej wyrównana.
 
O wszystkim zdecydowało jednak trzecie starcie. Parke był silniejszy i obalił rywala, obijając go w parterze. Po krwawej batalii sędziowie jednogłośnie punktowali 29:28 dla Irlandczyka, który wreszcie doczekał rewanżu.
 
Norman Parke (26-6-1-1NC, 4 KO, 12 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (3x 29:28) Borysa Mańkowskiego (19-8-1, 3 KO, 7 SUB).

 

W załączonych materiałach rozmowy z Borysem Mańkowskim i Normanem Parkiem.