Reca, który latem przeniósł się z Wisły Płock do włoskiej Atalanty Bergamo za 4 mln euro, uznany został przez większość dziennikarzy, ekspertów i kibiców za najsłabszego piłkarza gospodarzy podczas niedzielnego wieczoru na PGE Narodowym. Brak ogrania, mnóstwo niedokładności, jakość nieuzasadniająca powołań do reprezentacji to najczęstsze zarzutu, jakie padły pod adresem 23-latka. Niewiele zmieniła jego asysta przy golu na 1:0 Roberta Lewandowskiego.

 

Jednym z nielicznych, którzy poszli pod prąd w ocenie Recy, jest Łukasz Włodarek, trener-analityk z grupy Deductor, wspomagający indywidualnie wielu piłkarzy z Lotto Ekstraklasy i Fortuna I ligi, a także kadrowiczami, m.in. Kamilem Wilczkiem.

 

Co Pan zobaczył, czego nie widzieli inni? Albo inaczej: czego Pan nie zobaczył, co inni widzieli?

 

Łukasz Włodarek: Na pewno nie rzuciło mi się w oczy, że Reca gra specjalnie słabo. Cała reprezentacja nie zagrała najlepiej, ale im dłużej słuchałem opinii na temat naszego lewego obrońcy, tym większą miałem chęć sprawdzić i dokonać analizy. Opinie na jego temat były druzgocące, ja z kolei w swojej pracy wstrzymuję się od ocen na gorąco. Każdy mecz warto obejrzeć drugi raz.

 

Co Pan zobaczył?

 

Jedno to informacje, jakie płyną z programu statystycznego InStat. Drogie to zachowania piłkarza, których żaden program nie zlicza, a są niezwykle istotne dla gry zespołu, zwłaszcza dla Kamila Grosickiego, który grał przed Recą. Na marginesie dodam, że jako piłkarz występowałem na lewej obronie, więc jest mi to dość bliska pozycja.

 

Tylko w pierwszej połowie Reca dokonał siedem obiegów Grosickiego, pięć razy wbiegł za linię obrony, co umożliwiało kontynuację akcję i stworzenie przestrzeni partnerom. Tym samym aż 12 razy zaangażował się w ofensywną akcję swojego zespołu. Kto grał w piłkę, doskonale wie, ile roboty wykonał. Zachowując proporcje, każdy kto grał w piłkę, wie, ile roboty w Manchesterze City wykonuje Kevin de Bruyne, by Sergio Aguero miał miejsce.

 

Przytoczone dane wystarczyły mi, bym zweryfikował wszystkie opinie na temat Recy. Należy oczywiście wspomnieć także o asyście przy golu Roberta Lewandowskiego, ale pozostańmy przy pierwszej połowie, druga generalnie była lepsza w wykonaniu naszej drużyny.

 

Reca nie przegrał żadnego pojedynku główkowego. Z dwóch niecelnych podań jedno było długim zagraniem, drugie tzw. mijanką z Grosickim. Celność podań – około 80 proc.

 

Pana słowa brzmią jak laurka dla Recy…

 

Nie chodzi o to, by chwalił jego, bądź cały zespół, który nie rozegrał dobrego spotkania. Trudno mi się tylko godzić z tym, że zawodnik krytykowany jest aż tak bardzo, na gorąco bez poparcia tego faktami. Ten facet kosztował 4 mln euro, ma 23 lata, nie sądzę , by Atalanta aż tak bardzo się pomyliła. Z przypadku do reprezentacji też nie trafił…

 

Z czego wobec tego biorą się surowe oceny Recy?

 

Społecznie mamy skłonność do krytyki. Wylewa się ona także na Jerzego Brzęczka, czasem mam wrażenie, że i za wygląd za chwilę będzie mu się przykładać, tak jak innym piłkarzom. Recy dostawało się już wcześniej, m.in. za to, że łapały go skurcze, teraz ta niesłuszna opinia nabrzmiała i dostaje za to, że w ogóle gra.

 

Podeprę się innym przykładem. Znamy się od dzieciństwa z Kamilem Glikiem. Przez lata ciągnęła się za nim niesłuszna opinia, że jest „drewniany”, dopiero później ludzie ocknęli się, że jednak potrafi grać w piłkę. Chcielibyśmy w każdym widzieć nieskazitelną gwiazdę.

 

Wróćmy do Recy; jakie są Pana zdaniem jego atuty?

 

Jest młody, ma tzw. naturalną lewą nogę, a na tej pozycji jest to szczególnie istotne. Ma również umiejętność włączania się w akcje ofensywne. Jestem przekonany, że z każdym meczem w kadrze, czy minutami, które mam nadzieję zacznie łapać w Atalancie, nabierze pewności siebie.

 

Pamiętajmy o tym, że tak Reca, jak i jego bliscy czytają wszystkie opinie, najczęściej niesłuszne. To mu nie pomoże, nie zbuduje go, wręcz przeciwnie. Rozumiem, że reprezentant Polski powinien być przygotowany na krytykę. Ale uzasadnioną. Tu takiej nie ma.

 

Jakie są mankamenty w grze Recy?

 

Najbardziej brakuje mu komunikacji z zespołem, co wpływa bezpośrednio na dokładność w grze. Poziom reprezentacyjny to co innego niż poziom klubowy. Potrzeba więcej materiału i innego rywala, by przekonać się, jak wywiązuje się z zadań defensywnych.

 

Apeluję o cierpliwość i chłodną głowę. Niektóre oceny, które przewijają się przez media, są perspektywą kibica z paczką chipsów w ręku. Nikt rozsądny, kto zna się na analizie, nie powie od razu po końcowym gwizdku, że jeden był słaby, a drugi się do niczego nie nadaje.

 

WYNIKI I TABELE EL. EURO 2020