Mateusz Borek: Największym pechowcem minionego zgrupowania reprezentacji był Marcin Kamiński, ponieważ gdyby nie kontuzja, mógłby z powodzeniem zastąpić Jana Bednarka. Podczas pierwszego meczu siedział na trybunach, później zderzył się z Michałem Pazdanem i tak na prawdę był wyautowany z dwumeczu.

 

Artur Wichniarek: Może w incydencie z Pazdanem przypadku nie było... Michał jest w formie i pewnie walczył na całego.

 

W Legii miał ogromne problemy, odszedł do Turcji, zagrał tam parę spotkań i nagle wyszedł w wyjściowym składzie na Łotwę u boku Kamila Glika.

 

To tylko pokazuje, jakim "wielkim ekspertem" jest Ricardo Sa Pinto. Nie mówię, że Pazdan nie był w dołku, ale zadaniem trenera jest zaoferowanie pomocy takiemu zawodnikowi, a nie pozbycie się go. Legia ściągnęła czterech Portugalczyków, którzy pojęcie o grze w piłkę nożną mają takie, jak ja o grze w krykieta, czyli oględnie mówiąc dość niewielkie.

 

Szczęście Sa Pinto jest takie, że Wichniarek skończył już zawodową karierę piłkarza.

 

Jego szczęście polega raczej na tym, że nie doradzam Dariuszowi Mioduskiemu, ponieważ nigdy nie pozwoliłbym, by Legia najpierw za Romeo Jozaka stała się chorwacka, a za Sa Pinto portugalska. To jest najbardziej rozpoznawalny polski klub, wizytówka naszego kraju, którą znają wszędzie za granicą. Gdy zapytasz obcokrajowca, jakie zna kluby znad Wisły, to może nie wymienić Widzewa Łódź czy Lecha Poznań, ale zawsze wymieni Legię. Z drużyny tej najpierw zrobiono jednak FC Chorwacja, a teraz FC Portugalia. Legia to bagno, bo nawet łotewskie kluby ocierają się o europejskie puchary, a my odpadamy z eliminacji Ligi Mistrzów ze Spartakiem Trnava, a z kwalifikacji do Ligi Europy po konfrontacji z "potężnym" Dudelange...

 

Widać w naszym ekspercie dużą złość...

 

Bo boli mnie to, że Pazdan musi uciekać gdzieś później na sam koniec Turcji, żeby się odbudować i wrócić do reprezentacji. Co więcej, odszedł za darmo.

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY

 

Cała dyskusja z Cafe Futbol w załączonym materiale wideo.