Teraz do tego grona dochodzi pojedynek Robert Talarek kontra Patryk Szymański w katowickim Spodku na gali MB Promotion. Niezapomniane wrażenie.

 

To była Polska Walka Stulecia, polski odpowiednik sławnego pojedynku Arturo Gatti – Mickey Ward 1 w 2002 roku, który niektórzy uznają za największy w dziejach, a 9 rundę tego widowiska jako jedną z najlepszych w historii. W tamtej walce był tylko jeden nokdaun (w 9 rundzie gdy Gatti przyklęknął po morderczym haku na wątrobę). W walce Talarek – Szymański nokdaunów było 10 w niespełna 5 rund (Talarek – 4 razy na deskach, Szymański – 6).

 

W tamtej walce w legendarnej 9 rundzie Ward wyprowadził 82 „power punches” (ciosy tylko sierpowe i podbródkowe), z których 60 dotarło do celu (Gatti odpowiednio 61-42). Nie znamy statystyk z walki Talarek – Szymański, ale prawdopodobnie było równie imponujące. Dla porównania Erislandry Lara w walce z Canelo Alvarezem zadał przez całą walkę... 52 „power punches” i miał pretensję, że niesłusznie przegrał 1:2.

 

W tamtej walce Gatti – Ward w 9 rundzie Gatti był tak zmęczony, że nie miał sił podnosić do góry rękawic, aby bronić się przed niszczycielskimi ciosami Warda. W wojnie Talarek – Szymański było podobnie. Obaj wojownicy dali z siebie wszystko, a może i więcej. Gdy Robert Gortat przerwał rywalizację w 1 min. 45 sek. piątej rundy obaj byli u kresu sił. Szymański wciąż jednak chciał walczyć.

 

W tamtej walce w 2002 roku w Atlantic City sędziowie dali zwycięstwo Wardowi stosunkiem głosów 2 do remisu. W walce Talarek – Szymański sędziowie punktowi nie było potrzebni. TKO dla Talarka.

 

Po walce Warda z Gattim legendarny amerykański komentator telewizyjny Larry Merchand mówił, że oglądając bohaterstwo obu bokserów czuł się „humbled” (uniżony). Uniżony czułem się też ja siedząc wygodnie przy ringu i relacjonując walkę, w której Szymański z Talarkiem wypruwali z siebie flaki, aby wygrać.

 

Arturo Gatti wziął potem dwukrotnie rewanż na Mickeym Wardzie. Trylogii Szymański – Talarek nie będzie bo Patryk zadecydował, że kończy karierę.

 

Następnego dnia po walce, z samego rana spotkałem Patryka Szymańskiego na śniadaniu w hotelu Diament Arsenał. Siedział razem z trenerem Gussem Currenem. Gdy pocieszałem go mówiąc, że w jego walce z Talarkiem nie było pokonany, bo obaj byli zwycięzcami, Patryk zaczął płakać.

 

Nie zapomnę tej sceny do końca życia.

Skrót walki w załączonym materiale wideo.