Włodarczyk: Strzały Leona są nie do obrony. Można liczyć tylko na przypadek

Siatkówka

- Strzały Wilfredo Leona są takie, że trudno ustawić się w obronie. Nie ma czasu na reakcję - powiedział Wojciech Włodarczyk, który mógł obserwować kubańskiego siatkarza z polskim paszportem w sezonie 2018/2019 ligi włoskiej.

Marcin Lepa: Leon zajął pierwsze miejsce ex aequo z Urosem Kovacevicem w bardzo prestiżowym rankingu Trofeo Gazzetta na najlepszego siatkarza sezonu regularnego. Czy rzeczywiście miał takie wejście w swoim stylu, tak jak zagrywa?

 

Wojciech Włodarczyk: Na początku było strasznie głośno. Nie mówiło się o konkretnych meczach, tylko o tym, co zrobił Leon. Pobił rekord ligi włoskiej w ilości asów. Zdobył ich aż 94, to niesamowity wynik. Nie sprawdzałem, ile setów rozegrała Perugia, ale w przeliczeniu wyszło, że zdobywał przynajmniej jednego na set. Trzeba zaznaczyć, że nie we wszystkich meczach zagrał. Czasami widziałem, jak przeciwnicy bezradnie patrzyli czekając, aż piłka przypadkiem ich trafi. To są takie strzały, że trudno ustawić się w obronie. Nie ma czasu na reakcję.

 

To jest człowiek, który mentalnie zmienia oblicza seta czy meczu? Ma nieprawdopodobną powtarzalność, co jest szczególnie ważne w decydujących momentach.

 

Ma spokój, nie widać po nim emocji. Kiedy zagra niesamowitą akcję, zaatakuje nad blokiem to nie jest to dla niego wielkie wydarzenie. On cały czas ma przed sobą cel, do którego dąży. Nie będzie się ekscytował, jak skończy atak, tylko jak wygra spotkanie. To fajne, kiedy patrzysz jak przed meczem uśmiechnięty i wesoły przybija sobie piątki z innymi zawodnikami, a chwilę później wychodzi na mecz ze sportową złością. Zdobywa punkt za punktem, a na koniec przechodząc pod siatką dziękuje każdemu, rzuca miłe słowa.

 

Leon wkracza do drużyny mistrzów świata. Mam wrażenie, że charakterologicznie jesteśmy zupełnie innym zespołem. Nasza drużyna potrzebuje ognia. Idzie nam wtedy, kiedy jest power.

 

Power nie przyjdzie po akcji, w której np. przeciwnik zepsuje zagrywce. On pojawia się wtedy, kiedy pojawia się bomba, spektakularny blok czy as serwisowy. To nakręca drużynę. Leon jest taką osobą, która może dostarczyć kadrze tych zagrań. Wszystko będzie wychodziło naturalnie, tak jak podczas mistrzostw świata. Chłopaki nie musieli tam udawać, że jest dobrze, kiedy było źle. Punkt za punktem ta ekipa tak się nakręcała. Nie wiem, czy Leon dodaje tyle ognia w Perugii. Tam odpowiada za to Aleksandar Atanasijević. To on pobudza kolegów, przytula ich i całuje. Będąc na meczu w Perugii widać, że Serb jest królem uwielbianych przez kibiców. Nie wiem, czy na polskich halach są tacy zawodnicy.

 

Fragment "Prawdy Siatki" w załączonym materiale wideo. Cały odcinek do obejrzenia TUTAJ.

CM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze