27-letni Campenaerts to dwukrotny mistrz Europy w jeździe indywidualnej na czas. We wrześniu ubiegłego roku w mistrzostwach świata w Innsbrucku zdobył w tej konkurencji brązowy medal, spychając z podium czwartego Michała Kwiatkowskiego.

 

Od tego czasu przygotowywał się do pobicia rekordu w jeździe godzinnej, m.in. w Namibii. Do Aguascalientes, gdzie na wysokości 1800 m n.p.m. znajduje się jeden z najszybszych torów na świecie, przyleciał już na trzy tygodnie przed próbą.

 

Pierwsze 30 km Campenaerts przejechał o 18 sekund szybciej od Wigginsa i dobre tempo utrzymał aż do końca, łamiąc barierę 55 km, co było jego celem. W przeciwieństwie do Wigginsa, którego dopingowało ok. 6 tys. kibiców, Belg startował praktycznie przy pustych trybunach, w obecności tylko członków swojego sztabu i około 40 obserwatorów, w tym przedstawicieli UCI.

 

Rekord godzinny należy do najbardziej prestiżowych w kolarstwie. Przepisy wielokrotnie się zmieniały. Po burzliwym okresie lat 90. XX wieku, kiedy to rekord był atakowany często i z powodzeniem, UCI zaostrzyła regulamin, eliminując zarówno wymyślne w konstrukcji pojazdy "roweropodobne" jak i liczne grono dopingowiczów. Anulowano też rekordy z lat 1984-96.

 

We wtorek Campenaerts mógł używać roweru wyposażonego w nowoczesne akcesoria (pełne koła i przedłużony wspornik kierownicy), które powodują znaczne poprawienie właściwości aerodynamicznych.

 

Belg jest kolegą Tomasza Marczyńskiego w grupie zawodowej Lotto Soudal.