Maciej Turski: Jak się czujesz na ostatniej prostej przed KSW 48?

 

Łukasz Jurkowski: Bardzo dobrze! Mam do zrobienia jeszcze 6,5 kg, więc trzymam wodę na ostatnią chwilę. Jestem zadowolony, bo wszystko idzie w dobrym kierunku. Czuję się znacznie lepiej niż przed poprzednimi pojedynkami. Stres jest mniejszy, obciążenie również. Może do mojej głowy dotarło, że mam już 38 lat, 15 lat w MMA, a 20 lat w sportach walki. Potraktuję to jako nagrodę od życia. Ciągle mogę rywalizować z najlepszymi, na antenie otwartego Polsatu. Wyjdę na luzie. Chciałbym już wejść do klatki.

 

Wielokrotnie powtarzałeś, że nie musisz już nikomu niczego udowadniać. A nie chcesz czegoś udowodnić samemu sobie?

 

Nie potrzebuję kolejnej taktycznej walki. Jestem zdrowy, więc urazy nie przeszkodzą mi w klatce. Muszę wygrać przed czasem i w widowiskowy sposób. Muszę udowodnić, że jeszcze nie mogę. Nie chcę się oszukiwać, jeśli coś pójdzie nie po mojej myśli. Czuję, że wewnątrz mnie coś jeszcze płonie. Nie chcę też wybiegać w przyszłość, ale to może być moja ostatnia walka. Liczę na to, że zostanę zapamiętany, tak jak byłem pamiętany przed przerwą.

 

Składasz jakąś deklarację?

 

Mogę przegrać walkę. Będę nawet z tego zadowolony, jeśli stanie się tak po trzech morderczych rundach, kiedy kibice wstaną i będą bić brawo. Nie ścigam się w rekordzie, mam mnóstwo porażek. Nie składam żadnych deklaracji. Oby to była walka wieczoru i nokaut wieczoru.

 

14 lat to mnóstwo czasu, a tyle minęło od waszej pierwszej walki ze Stjepanem Bekavacem. Macie różne wersje na temat tego, co się wtedy wydarzyło...

 

Zostawmy już to. Stipe chciał chyba podkręcić atmosferę, ale jego trash talk nie trafił do mnie, bo ja wolę więcej robić, niż mówić. Na treningu medialnym porozmawialiśmy, przybyliśmy piątkę. Było bardzo sympatycznie. Może kiedyś ktoś odkopie ten pojedynek i zobaczy, jak on wyglądał.

 

Jakiego Bekavaca się spodziewasz?

 

Nie sądzę, by wymyślił koło. To striker, nie ma zbyt dobrej bazy zapaśniczej oraz parterowej. Pewnie spodziewa się, że będę go wywracał. Będzie tego świadomy i tego będzie się bał. Mogą być niespodzianki, nie sądzę, bym nurkował w nogi. Udowodnię, że jestem lepszym strikerem, tak jak to było 14 lat temu. Potrzebuję brutalnego nokautu, kiedy stoję nad rywalem i nawet nie muszę go dobijać - jakkolwiek sadystycznie to brzmi.

 

Transmisja gali KSW 48 w sobotę na sportowych antenach Polsatu!