Paweł Ślęzak: Proste pytanie panie trenerze. Jakie to uczucie awansować do ekstraklasy?

 

Marek Papszun: To są na pewno duże emocje i jest to dziwne uczucie, którego nie można opisać. Fantastyczna sprawa, pełny stadion ludzi, którzy teraz nam dziękują. Nic tylko się cieszyć, świętować i szykować się do ekstraklasy.

 

Wyobrażał pan sobie kiedyś ten moment?

 

Nie. Ja dość twardo chodzę po ziemi, więc nie myślałem o tym. Stało się to, zrobiliśmy fenomenalną robotę, bo na cztery kolejki przed końcem sezonu awansowaliśmy nie patrząc na nikogo. Pokazaliśmy też dobrą piłkę, więc za tym wynikiem poszły efekty gry, dlatego jestem zadowolony.

 

Co pan myślał trzy lata temu, kiedy był pan zatrudniony w Rakowie? Początek nie był obiecujący, ale dano panu kredyt zaufania.

 

Nie nazwałbym tego kredytem zaufania, bo ja przyszedłem kiedy sezon może nie był stracony, ale drużyna była w trudnej sytuacji. Ja nie jestem cudotwórcą. W następnym sezonie drużyna pod moją wodzą wywalczyła awans. Musiałem na to ciężko zapracować, a nie liczyć na zaufanie. Oczywiście mam wsparcie właściciela klubu, za co mu serdecznie dziękuję, ale to kosztowało mnie wiele wyrzeczeń, żeby za chwilę się cieszyć.

 

WYNIKI I TABELA LOTTO EKSTRAKLASY