- ZAKSA i Sam Deroo musieli dać z siebie wszystko, by nas pokonać w półfinale. Jestem dumny ze swojej drużyny, z tego jak walczyliśmy o każdy punkt. Sądzę, że było to dla nas świetne przygotowanie do meczów o brązowy medal - mówi przed pierwszym starciem z Jastrzębskim Węglem trener Aluronu Virtu Warta Zawiercie Mark Lebedew. 

 

Mecze o brąz to zawsze są starcia drużyn, które były już bardzo blisko finału, które mogły zapewnić sobie medal, może nawet złoty. Tymczasem stają do walki o tylko jeden krążek. Jedna ekipa pozostanie z niczym. Często jest tak, że wygrywa ta, która szybciej otrząśnie się z "traumy" po porażce w półfinale. 

 

W starciu Jastrzębskiego Węgla z Aluronem Wirtu Warta Zawiercie w lepszej formie psychicznej powinni być "Jurajscy Rycerze", jak mówią o sobie siatkarze tej drugiej drużyny. Wprawdzie byli o włos od wyeliminowania z walki i złoto ZAKS-y Kędzierzyn Koźle, wygrali pierwszy mecz na wyjeździe, w drugim u siebie prowadzili już 2:0, by przegrać 2:3 i całą półfinałową rywalizację 1:2, ale kto przed tym sezonem stawiał na nich, jako kandydata do medalu. Może tylko świetni kibice, po cichu trener Lebedew. 

 

Jastrzębianie może i też nie byli wymieniani w gronie murowanych kandydatów do gry w wielkim finale, ale gdy zaczynała się walka z ONICO chyba nikt nie stawiał na osłabionych brakiem Kurka i Kwolka warszawiaków. To jednak ekipa Stephane'a Antigi wygrała 2:1 i w sobotę w Kędzierzynie zaczyna walkę o złoto. 

 

Podopieczni włoskiego trenera Jastrzębia - Roberto Santillego muszą się zadowolić grą o brąz. W piątek dokonali, podobnie jak wcześniej ONICO, transferu medycznego. Ich nowym graczem jest 25-letni środkowy bloku Michał Szalacha. Siatkarz przeszedł do klubu w miejsce Grzegorza Kosoka. Kontuzja kapitana okazała się na tyle poważna, że wyklucza go z gry do końca sezonu. 

 

Pierwszy mecz Jastrzębski Węgiel - Aluron Virtu Warta Zawiercie w sobotę od godz. 17.30. Transmisja w Polsacie Sport