- Dla nas ten mecz był jak finał. Dajcie się nam pocieszyć, a potem zaczniemy myśleć o rywalizacji z ZAKS-ą - powiedział do kamery Polsatu, tuż po zakończeniu trzeciego meczu półfinałowego z Jastrzębskim Węglem, jeden z bohaterów tej fazy w ONICO - Piotr Łukasik. 

 

Ta wypowiedź dobrze oddaje nastroje panujące w Warszawie. Klubie z ogromnymi ambicjami, coraz większym budżetem i Bartoszem Kurkiem w składzie, ale jednocześnie klubie, który jeszcze nigdy w swej historii nie grał w wielkim finale. Na dodatek, który stracił przed rozpoczęciem najważniejszym meczów sezonu nie tylko swą największą gwiazdę - Kurka, ale również drugiego z mistrzów świata - Bartosza Kwolka. 

 

Akcję - transfer medyczny Macieja Muzaja śledziła i komentowała cała Polska. Zarząd PLS nie zgodził się na pozyskanie atakującego Trefla w miejsce Kurka. Nie miał już jednak nic przeciwko temu, by Muzaj trafił na te kilka meczów (w nowym sezonie zagra w Rosji, w Surgucie) do Warszawy w miejsce Kwolka. Na razie jednak wchodzi na epizody. Pierwszym atakującym w meczach półfinałowych był Kandyjczyk Sharone Vernon-Evans. Miewał problemy, ale generalna ocena jego występów może być tylko dobra. W spotkaniu numer trzy zdobył 17 punktów, atakując z 55% skutecznością. W finale będzie chciał udowodnić, że należy mu się miejsce w składzie. A jeśli nie, to na pewno Muzaj nie będzie się oszczędzał - nie ma jeszcze w kolekcji mistrzostwa Polski. 

 

- W czasie półfinału Zawiercie grało świetnie. To były dla nas naprawdę trudne mecze. Ale my też z każdym starciem graliśmy lepiej. Mam nadzieję, że tak już zostanie, że to dobra zapowiedź tego, co pokażemy w finale. To świetne uczucie zagrać o złoty medal po raz czwarty z rzędu. Wierzę, że tytuł wróci do Kędzierzyna - to z kolei francuski rozgrywający ZAKS-y Benjamin Toniutti.

 

To także wypowiedź dobrze oddająca nastroje panujące w ekipie wicemistrza Polski. ZAKSA ma na czym budować swoją wiarę i atmosferę. I nie chodzi wcale o to, że kędzierzynianie w cuglach wygrali sezon zasadniczy, a raczej o historię półfinałowej rywalizacji z Aluronem Wartą Zawiercie. Kędzierzynianie przegrali przecież pierwszy mecz we własnej hali 1:3. W drugim było już 2:0 dla Zawiercia. ZAKSA zdołała jednak odwrócić losy spotkania. Wygrała 3:2 i w kolejnym spotkaniu postawiła kropkę nad i - zwyciężając 3:1 w Kędzierzynie. 

 

- Mecz w Zawierciu był dla nas niezwykle ważny. Wygrać tam, w tej hali, przy tej publice, to naprawdę trudne, a wygrać przegrywając 0:2, ekstremalnie trudne - dodaje Toniutti. 

 

W fazie zasadniczej ZAKSA wygrała z ONICO pierwszy mecz 3:1. To było w Warszawie, ale jeszcze bez Bartosza Kurka. MVP meczu został Belg Sam Deroo, który wraca do wielkiej formy. To on był bohaterem starcia numer trzy z Aluronem i na pewno będzie jedną z najważniejszych, a być może kluczową postacią dla losów finału. Gdy Deroo był w formie - ZAKSA była nie do zatrzymania w PlusLidze. Gdy go brakowało z powodu kontuzji, lub gdy miał słabszy dzień - kędzierzynianie nie byli już "niedotykalni". 

 

Pierwszy mecz przegrali 16 lutego w 20 kolejce - 0:3 z Resovią, gdy w składzie zabrakło Deroo. Nie było go też na boisku w rewanżowym meczu z ONICO. 23 lutego w Kędzierzynie górą 3:1 byli warszawiacy. Warto jednak dodać, że mieli już w składzie Bartosza Kurka - 27 punktów, 60 % skuteczności, którego wsparł bardzo mocno Bartosz Kwolek - 18 pkt, 50% skuteczności - tytuł MVP. 

 

Obu w finale zabraknie,  co nie znaczy jednak, że ONICO będzie bez szans. Fundament, na którym trener Stephane Antiga może budować morale swojej drużyny, to oczywiście półfinał z Jastrzębskim Węglem. Mało kto wierzył, że warszawiacy zdołają wygrać tę rywalizację. Zwłaszcza, że przegrali pierwszy mecz 1:3. Gdy środkowy stołecznej ekipy Andrzej Wrona mówił po tym spotkaniu, że jego zespół jedzie do Jastrzębia wygrać mecz numer dwa, mało kto w to wierzył. Tymczasem ONICO rozprawiło się Węglem w trzech setach, dominując od początku do końca. 

 

I choć ONICO nie ma Bartosza Kurka i Bartosza Kwolka, objawili się tam inni bohaterowie. Cytowany na wstępie Piotr Łukasik zagrał tak, że trener Heynen z miejsca powołał go do reprezentacji. W pierwszym secie atakował z 80% skutecznością. Mecz skończył z 11 punktami i 55% skutecznością. MVP nie został - bo jeszcze skuteczniej - 58% zagrał Bułgar Nikolay Penchev, który przypomniał wszystkim, że to z nim w składzie PGE Skra Bełchatów wywalczyła w zeszłym sezonie mistrzostwo Polski, a wcześniej robiła to Resovia Rzeszów. Kto ma Pencheva, ten ma mistrzostwo" - takie komentarze zaczęły się pojawiać w przestrzeni medialnej po tym spotkaniu. 

 

W meczu numer trzy MVP mógł być tylko jeden - Łukasik. 21 punktów, 69 procent skuteczności - 54 przyjęcia zagrywki. Nagle w ONICO wyrósł nowy lider. 

 

Ale przecież ZAKSA tym bardziej ma kim straszyć. Ten mecz to będzie walka zespołów, ale też wiele niezwykle ciekawych pojedynków. Na rozegraniu w obu zespołach są Francuzi - w Kędzierzynie wspomniany Toniutti, w Warszawie Brizard. Na środku w obu drużynach występują zawodnicy powołani do kadry - ZAKSA to Bieniek, ONICO Wrona, który marzy, by wrócić do składu reprezentacji na wielkie imprezy. W ZAKS-ie na przyjęciu obok Deroo stoi mistrz świata Aleksander Śliwka, ale może też pojawić się Rafał Szymura, który dzielnie zastępował Deroo, gdy ten miał kontuzję i chyba może być zawiedziony brakiem powołania do kadry.

 

Na libero dwaj wielcy rywale - w Kędzierzynie Paweł Zatorski, w ONICO Damian Wojtaszek. Sporo do udowodnienia będzie miał atakujący ZAKS-y i reprezentacji Polski Łukasz Kaczmarek, który w tym sezonie nie zawsze błyszczał (choćby w meczach półfinałowych z Aluronem: w pierwszym tylko 34% skuteczności, co dla atakującego jest klęską, w drugim zdjęcie z boiska już po dwóch setach, w trzecim znów tylko 33%) 

 

- ONICO już osiągnęło wielki sukces, szczególnie, gdy spojrzymy się na perypetie zdrowotne zespołu - ocenia ekspert Polsatu Sport, były trener i reprezentant Polski Maciej Jarosz. - ZAKSA jest rzeczywiście zespołem bardzo doświadczonym, w trudnych momentach potrafi zawiesić poprzeczkę bardzo wysoko i właśnie to pokazała w meczach półfinałowych z Zawierciem. W słabszej dyspozycji był wtedy Łukasz Kaczmarek. Myślę, że jeśli on złapie jeszcze formę, a wierzę w to gorąco, to ZAKSA będzie faworytem - dodaje Jarosz i jest to najlepsze podsumowanie tego co nas czeka. 

 

Pierwszy finałowy meczu ZAKSA Kędzierzyn Koźle - ONICO Warszawa w sobotę od godz. 14.45 w Polsacie Sport.  Przedmeczowe studio startuje o godz. 14.00.