Wyścig o mistrzowski tytuł w wykonaniu Liverpoolu i Manchesteru City stoi nie niewyobrażalnie wysokim poziomie. Obaj giganci nie mylą się od wielu tygodni, a najważniejsze z pozostałych spotkań czekało mistrzów Anglii w niedzielne popołudnie Turf Moor.
 
Burnley, które lubi stawiać trudne warunki faworytom miało zatrzymać podopiecznych Pepa Guardioli ku uciesze czerwonej części Liverpoolu.
 
Długo zapowiadało się na bezbramkowy remis i faktycznie spotkanie stało pod znakiem męczarni gości. Manchester City mocno dobijał się do bramki Toma Heatona, jednak kolejne próby Sergio Aguero, Raheema Sterlinga czy Bernardo Silvy okazywały się nieskuteczne. Gospodarze często rozpaczliwie wybijali piłkę wręcz z linii bramkowej, jednak w 63. minucie los uśmiechnął się do gości.
 
Aguero przepychał się z obrońcami w polu karnym, a jego strzał minął linię bramkową o kilka centymetrów. Technologia goal-line pokazała, że wybijający futbolówkę obrońca uczynił to już z bramki. Guardiola obgryzał paznokcie do końcowego gwizdka, jednak The Citizens wrócili na fotel lidera i są o dwa spotkania do obrony mistrzowskiego tytułu.
 
Burnley - Manchester City 0:1 (0:0)
Bramka: Aguero 63