Niezależnie od tego, czy tytuł rozstrzygnie się w trzech, czterech, czy pięciu spotkaniach, po rozegranych dotąd finałowych meczach trzeba otwarcie powiedzieć, że to najlepszy finał kobiecej ligi od lat, może nawet od czasów pamiętnej rywalizacji Muszynianki Muszyna z Farmutilem Piła w 2008 roku. Pełne trybuny łódzkiej hali, ogromne emocje, jakość gry i wielkie indywidualności po obu stronach siatki - Regiane Bidias i Jovana Brakočević. Naprawdę ogląda się to wszystko z wielką przyjemnością.

 

Jest takie powiedzenie, że niektóre mecze rządzą się swoimi prawami. Na pewno do nich należą mecze derbowe. A derby, jak wiadomo, mają to do siebie, że może się w nich wydarzyć dosłownie wszystko.

 

Analizując ostatnie finały kobiecej ligi trzeba zaznaczyć, że wszystko przebiegało dość przewidywalnie i gładko. W historii były jednak starcia, kiedy jednej ze stron udało odwrócić się losy rywalizacji po dwóch przegranych pierwszych meczach. Tak było chociażby w sezonie 2012/13, kiedy o mistrzowski tytuł rywalizowały Tauron MKS Dąbrowa Górnicza i Atom Trefl Sopot.

 

Pierwsze dwa mecze rozegrane w Dąbrowie zakończyły się pewnymi zwycięstwami gospodyń. Niewiarygodny przebieg miały starcia w Ergo Arenie. W obu spotkaniach Tauron miał do dyspozycji po kilka meczowych piłek, ale nie wykorzystał ani jednej z nich. Tutaj ciekawostka. Ekipa z Dąbrowy Górniczej przyjechała do Trójmiasta wyposażona w specjalnie przygotowane okolicznościowe koszulki z napisem „Tauron MKS - mistrz Polski”, co więcej - część działaczy na widowni zdążyła je nawet założyć. Okazało się, że zbyt pospiesznie. Rywalizacja, podobnie jak okolicznościowe koszulki, wróciła do Dąbrowy Górniczej na decydujący piąty mecz.

 

I tutaj też się zadziały cuda. Pierwsze dwa sety z dużą przewagą wygrały siatkarki MKS. W trzecim secie miały trzy piłki meczowe w górze i... nie wykorzystały ani jednej. Atom wygrał seta do 23, a następnie okazał się lepszy w dwóch kolejnych partiach i tytuł powędrował do ekipy z Sopotu. Wspaniałe mecze rozgrywała wówczas Australijka Rachel Rourke, która w całym sezonie wywalczyła ponad 550 punktów dla Atomu.

 

Do tego sezonu był to absolutny rekord naszej ligi. Pobiła go wspomniana wcześniej Brakočević, która przekroczyła już barierę 600 zdobytych punktów w sezonie. Niewykluczone, że jeżeli rywalizacja w starciach ŁKS i Budowlanych się przedłuży, to pęknie kolejna rekordowa bariera, tym razem z siódemką z przodu. Jak będzie zobaczymy. Jedno jest pewne. Tytuł na pewno zostanie w Łodzi. Pytanie tylko czy zwycięzcę poznamy już w poniedziałek, czy może w czwartek, czy może dopiero w niedzielę?

 

Początek transmisji trzeciego meczu finałowego ŁKS Commercecon - Grot Budowlani Łódź o godzinie 20:30 w Polsacie Sport.

 

WYNIKI I TERMINARZ LSK