"Jestem zaniepokojona, bowiem ostatnio wystąpił stan zapalny kaletki maziowej kolana, co może przekreślić moje plany związane z igrzyskami w Tokio" – poinformowała.
 
Przed ośmioma miesiącami zawodniczka WKS Grunwald Poznań poddała się zabiegowi rekonstrukcji więzadła krzyżowego prawego kolana. "Podczas rehabilitacji ćwiczyłam intensywnie, również na basenie, jednak ból przy zginaniu nogi uniemożliwiał treningi na macie, a stan zapalny tylko pogorszył sprawę" – podkreśliła czterokrotna mistrzyni Europy.
 
Ostatnio wstrzyknięto mi lek w staw kolanowy i czekam z nadzieją na efekty jego działania. Jeśli nie będą zadowalające, będę musiała poddać się kolejnej operacji, którą sfinansuje Polski Komitet Olimpijski, a ten przywilej przysługuje medalistom igrzysk – zaznaczyła.
 
Kłopot najbardziej utytułowanej polskiej zapaśniczki polega na tym, że kaletka maziowa znajduje się pomiędzy rzepką a skórą. Zbudowana jest z maziowej warstwy wewnętrznej oraz włóknistej warstwy zewnętrznej. Zmniejsza ona tarcie między narządami ruchu i ma istotny wpływ na poruszanie się, wspomagając pracę stanu kolanowego. "Jakiekolwiek ruchy nogi na macie są w stanie zapalnym wykluczone" – wyjaśniła.
 
Co to oznacza w kontekście przygotowań do igrzysk olimpijskich w Tokio? Jak stwierdziła, zwykle podchodzi do problemów z optymizmem, ale teraz ma powody, by się martwić obecnym stanem nogi.
 
"Pierwotnie byłam przewidziana do startu w igrzyskach europejskich, które odbędą się w ostatnim tygodniu czerwca w Mińsku. Teraz muszę te plany skorygować. Kwalifikacje olimpijskie można będzie zdobywać na mistrzostwach świata w Astanie, ale nauczona smutnym doświadczeniem ostatnich miesięcy po prostu boję się, że do Kazachstanu nie pojadę" - zaznaczyła.
 
Światowy czempionat rozgrywany będzie w dniach 14-20 września.
 
Dodała, że kłopot, z którym ma do czynienia, jest najprawdopodobniej wynikiem ponad 20-letnich treningów i startów.
 
"Może kolano zaprotestowało i powiedziało: +dość, to koniec+ i będę się musiała pogodzić z ostateczną decyzją mojego organizmu" – żartuje 38-letnia Michalik, 17-krotna mistrzyni Polski seniorek, która karierę rozpoczynała w Orlętach Trzciel, a następnie kontynuowała ją w Szczycie Boguszów.
 
W tej sytuacji w kategorii do 68 kg na placu boju pozostałaby Agnieszka Wieszczek-Kordus, także brązowa medalistka olimpijska, tyle, że z Pekinu (2008). Ale ostatnich mistrzostw Europy w Bukareszcie nie będzie miło wspominać. Na dojście do wysokiej dyspozycji ma jeszcze pięć miesięcy.
 
"Niedawno w serbskim Nowym Sadzie mistrzynią Europy do lat 23 w kategorii 68 kg została Natalia Strzałka (ZKS Slavia Ruda Śląska). Może stać się naszą godną następczynią" – podkreśliła Michalik.
 
Strzałka pokonała w finale Rosjankę Chanum Weliewę. Na początku kariery była wicemistrzynią świata kadetek, a przed rokiem na akademickich MŚ w Brazylii także wywalczyła srebro. Zapowiada się obiecująco i może to właśnie na nią postawi trener Piotr Krajewski.
 
"Jeszcze tli się we mnie nadzieja, że wszystko zakończy się po mojej myśli i wrócę na matę. Ale jeśli nie, to trudno, rozpaczać nie będę. Zapasy dostarczyły mi wiele radości oraz satysfakcji i mam co wspominać" – zakończyła Michalik.