Krzysztof Wanio: Po zakończeniu sezonu jest czas na świętowanie i nagrody. Z jednej strony są symboliczne jak medal mistrzostw Polski, z drugiej konkretne jak powołanie do Reprezentacji Polski. Jak się czujesz jako nowa-stara kadrowiczka?

 

Marta Wójcik: Dużo czasu minęło od ostatniego powołania. Dla mnie to jest taka wisienka na torcie, nie spodziewałam się kompletnie, że trener Nawrocki wykona do mnie telefon. Na pytanie "czy przyjadę" odpowiedziałam oczywiście, że tak i już dziś jestem spakowana.

 

Kiedy masz się stawić?

 

Marta Wójcik: W niedzielę wieczorem mamy zaplanowane spotkanie wszystkich powołanych "Ełkaesianek" już w Szczyrku.

 

Co można było usłyszeć w waszej szatni po ogłoszeniu listy powołań? Będzie kilka debiutantek.

 

Marta Wójcik: Te powołania dla Oli Wójcik, Moniki Bociek i Klaudii Alagierskiej to sukces. Na pewno doda im skrzydeł i wiary w siebie. Wydaję mi się, że dziewczyny nie do końca były przekonane o swojej wartości. Patrząc na ich metrykę to jest już ich czas. Wracając do mnie, przestały nazywać mnie mamą a zaczęły wołać "juniorka". Pracowałyśmy ciężko i efektami są nasze powołania. Nie zapominajmy też o Zuzi Efimienko.

 

Ona jest weteranką w kadrze, oczywiście nie mam na myśli wieku, ale doświadczenie na środku siatki w kadrze.

 

Marta Wójcik: Myślę, że jej podejście pozwoliło nam zaufać sobie i dzięki temu trafiliśmy do kadry.

 

Jacek Nawrocki będzie miał duży dylemat. Po roku przerwy do kadry wraca Joanna Wołosz, oprócz Marty jest jeszcze Pleśnierowicz, a także młode rozgrywające, które dostawały już szansę rok temu.

 

Tomasz Swędrowski: Pleśnierowicz cały poprzedni sezon reprezentacyjny grała jako "jedynka". Każdy trener chciałby mieć taki ból głowy. Cieszę się, że mamy "tylko" takie dylematy.

  

WYNIKI I TABELA LSK