Australijczyk wykonał kangurzy sus walcząc jak lew na dystansie. Mariusz Staszewski, trener rewelacji rozgrywek Nice I ligi – Arged Malesa TŻ Ostrovia, po części zaufał Mastersowi, a po trosze zmusiła go do tego trudna sytuacja kadrowa na skutek kontuzji Aleksandra Łoktajewa. Samuel posiada w kolekcji tytuł indywidualnego mistrza Australii zdobyty w 2017 roku, ściga się jak szalony w Wolverhampton Wolves, a ostatnio sporo zainwestował w klamoty. Jest osobą, która nie stroni od subtelnej awantury. W Gdańsku nie przebierał w słowach i miał rację, gdy Krystian Pieszczek – Wiedźma z Ipswich – zaczął merdać miotłą. Ostre starcie na prostej przeciwległej mogło zakończyć się tragicznie. W parku maszyn Sam zawiesił w powietrzu tytuł powieści Fiodora Dostojewskiego, który jego zdaniem idealnie pasował do zachowania Pieszczka. Sam zmełł przekleństwo… Gdy kątem oka dostrzegł operatora Polsatu Sport – Roberta Szegdę, zmienił ton i zaczął przytulać się do Krystiana w geście pojednania. Jest świadom kar, a ponadto wyssał z mlekiem matki mądrość zesłańców. Mógłby nawiewać z kolonii karnej Port Arthur na Tasmanii, a w drodze na stały ląd zdołałby jeszcze zmylić trop kilku wyznawców kanibalizmu…

 

Tak czy owak, Mariusz Staszewski miał nosa powołując na ważne spotkanie w Gdańsku Samuela Mastersa. Australijczyk zrehabilitował się za nieudany występ 30 marca w Łodzi (wywalczył wówczas zaledwie 1 punkt), poczynił sensowne inwestycje i zdobył aż 10 punktów w 6 startach. Dzielnie wspierał go znakomity Pirat z Poole – Nicolai Klindt, dwoił się i troił Tomasz Gapiński, ale ostrowianie mieli zbyt mało armat, aby świętować w Gdańsku. Dotychczasowy lider potknął się na polskim wybrzeżu, ale nad Ołobokiem nikt nie rozdziera szat, choć jak twierdzi młodzieżowy indywidualny mistrz Polski z 1997 roku – Grzegorz Walasek – wolność w parku maszyn równa się swobodzie komponowania myśli panującej na Białorusi… Wymowne, mądre słowa doświadczonego żużlowca z Krosna Odrzańskiego w służbie ostrowian…

 

Zdunek Wybrzeże Gdańsk odrodził się po porażce w Daugavpils. Do składu powrócił Jacob Thorssell (10 punktów + 2 bonusy w 5 wyścigach). Jacob kocha motocross, ale ta urocza miłość czasami okrada go ze startów na żużlowej szlace. Jacob podaje rozsądne przykłady Marca Marqueza i Vale Rossiego – ikon Moto GP – które nie bacząc na możliwość doznania urazu, siadały na crossóweczki i fruwały na hopach. Skoro w sporcie kapiącym złotem obarczonym sowitymi kontraktami, nikt nie zabrania gwiazdom startów w Namur czy w Loket, to dlaczego w o niebo uboższym speedwayu myśli się o wprowadzeniu zakazu zabawy w motocross? Ach, te ciągotki promotorów i władz sportu motorowego do stalinowskich metod działania. Gołym okiem widać, że sternicy polskiego speedwaya chętnie przenocowaliby w bunkrze Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwili pod Moskwą, aby do cna przesiąknąć duchem tego tyrana, który bał się własnego cienia…

 

Na Łotwie, niegdyś spętanej w okowach totalitaryzmu i braku szacunku dla jednostki ludzkiej, narodził się nowy PGG ROW Rybnik. Mateusz Szczepaniak, który nie znosi wszelakich restrykcji i kocha wyścigi szosowe, poczuł się w Daugavpils niczym pięciokrotny mistrz świata rodem z Australii – Mick Doohan. Jeździł jak natchniony i nawet nie pozwolił się powąchać żadnemu rywalowi. Łotysze uchodzą za piekielnie silny zespół, szczególnie na własnym torze, ale tym razem byli bezradni. Piotr Żyto, który w sobotę rano wyruszył z Rybnika na podbój Łotwy, miał czterech świetnych rycerzy. Wykazał się menedżerskim zmysłem zabierając do Daugavpils Siergieja Łogaczowa. Obeznany z łotewskim owalem Łogaczow okazał się wyśmienitą opcją, o niebo lepszą aniżeli Dan Bewley. PGG ROW pokonał Lokomotiv aż 53-37. Kacper Woryna promieniał z radości przywożąc aż 13 oczek i bonus. Troy Batchelor lubi łotewski tor i nie zawiódł oczekiwań kibiców (13 punktów). Wybornie u boku Australijczyka czuł się Łogaczow, który dorzucił bezcenne 7 punktów i aż 4 bonusy. W kontekście znakomitej postawy rybniczan na Łotwie najbliższe spotkanie ligowe prezentuje się wykwitnie. Już w sobotę 11 maja Zdunek Wybrzeże Gdańsk wybierze się na stadion przy ulicy Gliwickiej 72. PGG ROW Rybnik zapragnie umocnić się na fotelu lidera Nice I ligi, ale Mikkel Bech, Kacper Gomólski i Jacob Thorssell będą się ociągać z wywieszeniem białej flagi.

 

Nie pościgali się chłopcy w sielskiej Galicji. Najwyraźniej niebiosa nie chciały, aby Wiktor Kułakow ubrudził się na tarnowskiej szlace przed wyprawą do Władywostoku. Skoro miał padać rzęsisty deszcz, słusznie uczyniono odwołując zawczasu spotkanie Jaskółek z Orłem Łódź. Łodzianie stoją przed obliczem maratonu. 12 maja kamery Polsatu Sport pokażą mecz podopiecznych Lecha Kędziory z Łotyszami, 18 maja Orzeł wybierze się do Tarnowa, a 19 maja łodzianie na własnym torze podejmą ekipę Car Gwarant Start Gniezno. Musisz kochać cygański tabor jeśli zadurzyłeś się w oparach metanolu. Miłość wymaga poświęceń, czyż nie tak?