Polsat Sport: Czy miałeś w ogóle szansę, by przygotować się pod Ukraińca? Trochę tych zmian było...

 

Mateusz Cielepała: Tak naprawdę nie miałem żadnej szansy, by przygotować się pod konkretnego rywala, ponieważ cały czas ktoś wypadał, a później dochodził. Nie wiem co się dzieje z moimi rywalami, że uciekają mi z powodu kontuzji. Jestem bardzo zmotywowany i w ringu mam zamiar zrobić swoje, bez względu na to, z kim przyjdzie mi się bić.

 

Jaki masz plan na tę walkę?

 

Nie będę zdradzał tajników naszego pojedynku, ale prawda jest taka, że nie do końca mam jakikolwiek gameplan, ponieważ cały czas zmieniał mi się przeciwnik. Dopiero po ważeniu usiądziemy z trenerem w hotelu i stworzymy plan na walkę z Pawliukiem.

 

Co będzie się działo w ostatnią noc przed walką? Będziesz odpoczywał czy analizował swojego przeciwnika?

 

Myślę, że nie ma co skupiać się zanadto na analizie i po prostu przy śniadaniu czy obiadku usiądziemy z trenerem i ustalimy, jak ma wyglądać ten pojedynek. Nie będziemy się "napinać", ponieważ ring może później wszystko zweryfikować. Będę robił tyle, na ile pozwoli mi przeciwnik. Nie ma sensu snuć jakichś planów, ponieważ później może się okazać, że nie zrealizuję nawet procenta z nich...

 

To był kontuzje czy przeciwnicy się po prostu ciebie boją?

 

Trudno mi powiedzieć... Nie wiem co działo się z moimi rywalami, ale wygląda to dość niepoważnie, choć takie rzeczy oczywiście się zdarzają.

 

W zawodowym ringu będzie trudniej?

 

Na pewno... Poprzeczka poszybowała dość mocno do góry i mam nadzieję, że sobie poradzę.