Aktualny mistrz Polski kategorii superciężkiej od początku był faworytem tego turnieju, ale rywala poznał dopiero w dniu walki. Ukrainiec Pawliuk był czwartą opcją, swoistym kołem ratunkowym, gdyż Robert Hryniuk, Jakub Sosiński i Mateusz Figiel rezygnowali z pojedynku z Cielepałą z powodu kontuzji.

 

Walka skończyła się z zgodnie z przewidywaniami. O Pawliuku nigdy nie słyszałem, zresztą jak się dowiedział o niej w ostatniej chwili, to nie mógł być dobrze przygotowany, a Cielepała ma wystarczająco dużo atutów, by takich rywali nokautować.

 

I tak też zrobił. Już podczas ubiegłorocznych mistrzostw Polski w Karlinie zaskoczył tych, którzy nie wierzyli, że może sięgnąć po złoto. Wygrał cztery walki w najcięższej kategorii, między innymi z Kamilem Bodziochem i Adamem Kulikiem w finale. Nie ma najlepszych warunków fizycznych, zaledwie 180 cm wzrostu, waży tylko 95 kg. Tak naprawdę już dziś mógłby walczyć w wadze junior ciężkiej, bo nie sądzę by na arenie międzynarodowej mógłby sobie skutecznie radzić w kategorii ciężkiej. Ale kto wie, może się mylę.

 

I nie sądzę, by turniej organizowany przez Krystiana Każyszkę  dał nam odpowiedź na tak postawione pytanie. Na razie Cielepale przyjdzie trochę poczekać na półfinałowego rywala, być może wyłoni go ostatni ćwierćfinałowy pojedynek, w którym Mateusz Figiel zmierzy się z Jakubem Sosińskim, ale to też nic pewnego, na razie są kontuzjowani.

 

W drugim półfinale Paweł Sowik walczyć będzie z Kacprem Meyną. Z Meyną Cielepała pewnie wygrał w Karlinie podczas MP w ubiegłym roku. Gdyby przyszło mu zmierzyć się z nim raz jeszcze, zapewne wynik byłby podobny.

 

Dlaczego Cielepały nie ma w kadrze narodowej? Nowi trenerzy reprezentacji nie znają odpowiedzi na to pytanie, ale doceniają atuty pięściarza z Malczyc i twierdzą, że powinien wygrać turniej o 100 tysięcy złotych, bo prawdę mówiąc nie widać nikogo kto mógłby mu zagrozić.

 

I nie będzie nim też ani Mateusz Figiel, ani Robert Hryniuk, wielokrotni medaliści mistrzostw Polski, jeśli wyleczą kontuzje  i włączą się do rywalizacji w tym turnieju. Nie sądzę też, by Sosiński, były medalista MP kadetów po dziesięcioletniej przerwie był w stanie pokusić się o zwycięstwo w starciu z Cielepałą.

 

Oczywiście to nie znaczy, że mamy już drugiego Gołotę. Myślę, że takiego jak Gołota nie będzie długo, wystarczy spojrzeć na polski boks olimpijski, w jakim jest kryzysie. Gołota był wicemistrzem świata i mistrzem Europy juniorów, medalistą ME seniorów, stał na olimpijskim podium  w Seulu mając zaledwie 20 lat. A na zawodowych ringach czterokrotnie walczył o mistrzostwo świata i dwukrotnie był bardzo bliski sukcesu.

 

Ale takie turnieje jak ten w Kościerzynie, to nie jest zły pomysł, pod warunkiem, że rywalizować w nim będą lepsi pięściarze. Po prostu trzeba bardziej zadbać o rekrutację. Tyle że w Polsce jest z tym naprawdę poważny problem, co pokazała pierwsza odsłona Rocky Boxing Night.