Bratches, który w Liberty Media zajmuje się negocjowaniem warunków finansowych, informację o państwach afrykańskich zainteresowanych wejściem do kalendarza F1 ujawnił w czwartek podczas uroczystego śniadania prasowego "Sport Industry Breakfast Club" zorganizowanego z okazji powrotu w 2020 roku po 35-latach przerwy do kalendarza F1 wyścigu o Grand Prix Holandii na torze Zandvoort.

 

Maroko i RPA były już kiedyś organizatorami rund wyścigowych mistrzostw świata. W Maroku wyścig odbył się w Casablance w 1958 roku, natomiast w RPA na torze Kyalami ścigano się dwadzieścia razy w latach 1967–1993.

 

- Afryka to jest rynek, na którym chcemy się ścigać. Już jesteśmy na pięciu kontynentach, chcemy także być na szóstym, gdzie coraz bardziej rośnie zainteresowanie kibiców. Bardzo owocne rozmowy odbyliśmy w RPA, w Maroku jest mniej konkretów, ale temat został podjęty - dodał działacz.

 

W sezonie 2020 do kalendarza F1 wejdą dwie imprezy - Grand Prix Holandii i Wietnamu. Nie wiadomo natomiast, jaki będzie los GP w Meksyku, Hiszpanii, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Umowy o organizację tych wyścigów kończą się po tegorocznym sezonie i na razie nie zostały przedłużone.

 

Obecnie w najtrudniejsze sytuacji są organizatorzy wyścigów w Meksyku, Niemczech i Hiszpanii, gdzie awizowane są poważne problemy finansowe. Meksyk nadal nie ma potwierdzonych finansowych gwarancji rządowych, natomiast w Anglii gospodarze toru Silverstone twierdzą, że koszty, jakie są zmuszeni ponosić na rzecz Liberty Media, są zbyt duże.

 

- W 2020 roku chcemy utrzymać w kalendarzu 21 rund, tak jak teraz. Na razie nie planujemy zwiększać kalendarza, choć w przyszłości trzeba to brać pod uwagę - zadeklarował Bratches.