"Longer" przegrał drugą walkę z rzędu. Po tym, jak poległ przed czasem w walce o pas kategorii ciężkiej z Philem de Friesem, tym razem powstrzymał go Luis Henrique. Brazylijczyk, który w przeszłości występował m.in. w UFC, w mądry sposób przetrwał początek pojedynku, kiedy to Polak bywa najgroźniejszy i wygrał przez poddanie w ostatnich sekundach drugiej rundy.

 

- Od połowy drugiej rundy po obrotówce walka przestała się toczyć, tak jak bym sobie tego życzył. Mogło to nie wyglądać najlepiej - powiedział Andryszak.

 

Koniec walki wywołał spore kontrowersje. Polak był zaskoczony decyzją sędziego, który postanowił przerwać starcie na osiem sekund przed końcem rundy.

 

- Na pewno nie klepałem! Czy odpłynąłem? Nie sądzę, bo widziałem, jak sędzia złapał mnie za rękę. Pamiętam, jak przerwał i pamiętał moją reakcję - dodał.

 

Co chce zrobić Polak?

 

- Ludzie postronni potwierdzają moją wersję. Jeśli tak jest, to będziemy składać protest odnośnie decyzji sędziowskiej. Jeśli będzie "no contest", to chcę szybkiego rewanżu z Luisem Henrique - zakończył.