Bożena Pieczko zapytała Aleksandra Śliwkę, jak wspomina miniony rok, który był dla niego szczególnie udany...
 
Aleksander Śliwka: Bardzo udany sezon reprezentacyjny i niezwykle udany sezon dla ZAKSY, więc u mnie wszystko układa się świetnie. Przyjeżdżając tu na kadrę absolutnie nie ma to żadnego znaczenia. Wiadomo, że fajnie osiągnąć sukces, ale tutaj wszyscy mają czystą kartę i pracują na dobro drużyny. Trener wybierze zawodników, którzy będą według niego najlepsi dla jego koncepcji. Naszym zadaniem jest pracować jak najmocniej, aby osiągnąć założone cele
 
Bożena Pieczko: Patrząc na listę powołań na pozycję przyjmującego, mamy istną "klęskę urodzaju". Jak się przebić, jak wywalczyć sobie miejsce? Same zasługi to przecież za mało...
 
Jest bardzo duża rywalizacja. Dochodzi jeszcze zawodnik klasy światowej, Wilfredo Leon, być może nawet najlepszy na świecie. Bardzo cieszymy się, że do nas dołączy, ale zwiększa to rywalizację na naszej pozycji. Samo znalezienie się w tej drużynie będzie wielkim zaszczytem, radością i osiągnięciem. Jest nas ośmiu czy dziewięciu na przyjęciu i każdy z tych zawodników ma predyspozycje, żeby grać na najwyższym poziomie. Vital podejmie decyzje, ale najważniejszy jest sukces zespołu
 
W reprezentacji oraz ZAKSIE Aleksander Śliwka zyskał miano człowieka od zadań specjalnych. Świadczą o tym wejścia w półfinale ze Stanami Zjednoczonymi czy chociażby pamiętny mecz w Zawierciu. Czy to może być atut, aby przebić się do zespołu?
 
Ciężko powiedzieć. Każdy ma swoje atuty i można byłoby każdego z nas rozłożyć na czynniki pierwsze. Każdy stara się robić to, co wychodzi mu najlepiej, doskonalić te elementy i pracować nad tymi słabszymi. Miałem przyjemność zagrać w obu tych spotkaniach, oba udało się wygrać. To były niezwykle ważne spotkania, to fakt. To, co tutaj mam do wykonania to praca nad sobą. Bycie na reprezentacji to okres, gdzie bardzo można się rozwinąć indywidualnie pod okiem Heynena. Poświęcamy dużą wagę elementom technicznym. Wszyscy ci, którzy będą mocno pracować zrobią krok do przodu. Będziemy lepszymi zawodnikami i wrócimy do klubów silniejsi. To będzie wpływało na poziom reprezentacji Polski.
 
Vital przyznaje, że nie zależy mu tak mocno na indywidualnościach, jak na całej drużynie. To widać od tych pierwszych dni zgrupowania?
 
Owszem! Wszyscy przyjechali z uśmiechami na ustach, wszyscy chcą widzieć kolegów, których długo nie widzieli. Zatęskniliśmy za sobą. Atmosfera w tym roku będzie świetna. To też ma duże znaczenie. To był klucz do sukcesów odniesionych w zeszłym roku: nie było ważne to, co mamy na plecach, tylko na piersi, a więc orzełka. Graliśmy dla kraju i to nas bardzo mocno zjednoczyło.
 
Cel Aleksandra Śliwki na ten sezon?
 
Pomóc drużynie jak najbardziej. Zobaczymy, co zadecyduje Heynen, ale chciałbym, żebyśmy zrealizowali cele. Jako zawodnik chciałbym zrobić krok do przodu indywidualnie. Chciałbym też rozwinąć się mentalnie, bo mecze reprezentacji wiążą się z dużym obciążeniem. Można wiele sobie w głowie poukładać.
 
Cała rozmowa z Aleksandrem Śliwką w załączonym materiale wideo.