Włodarczyk: Z mistrzostw świata w Dosze zamierzam przywieźć złoty medal

Inne

- Zamierzam przywieźć z Dohy kolejny złoty medal, chociaż dzisiaj skupiam się głównie na Pikniku Olimpijskim, który jest super imprezą. W czwartek wróciłam z Chin, w poniedziałek lecę na zgrupowanie do Turcji, więc grafik jest napięty, jednak cieszę się, że mogę tu być i bawić się wspólnie z dzieciakami, rozdawać autografy i robić sobie zdjęcia z kibicami - powiedziała Anita Włodarczyk podczas Pikniku Olimpijskiego.

Wojciech Łasicki: Czy Anita Włodarczyk jedzie do Dohy na mistrzostwa świata w lekkoatletyce po złoty medal?

 

Anita Włodarczyk: Taki jest plan, chociaż dzisiaj skupiam się głównie na Pikniku Olimpijskim, który jest super imprezą. W czwartek wróciłam z Chin, w poniedziałek lecę na zgrupowanie do Turcji, więc grafik jest napięty, jednak cieszę się, że mogę tu być i bawić się wspólnie z dzieciakami, rozdawać autografy i robić sobie zdjęcia z kibicami.

 

Myślałem, że sportowcy z reguły nie przepadają za tego typu imprezami, ale po Pani i po Piotrku Małachowskim widać, że piknik sprawia Wam wiele radości.

 

Na zawodach kibice mają do nas ograniczony dostęp i nie każdy może do nas podejść. Tutaj jest inaczej i szczerze mówiąc bardzo lubię kontakt z fanami. Jest to pewnego typu odskocznia od monotonii codziennego treningu.

 

Imprezą docelową w tym roku są mistrzostwa świata w Dosze, natomiast przyszły rok, to już igrzyska olimpijskie w Tokio. Miała Pani okazję być już w Japonii i poznać tamtejszy klimat?

 

W październiku zeszłego roku zostaliśmy zaproszeni na rekonesans do miasta Takasaki, które będzie miejscem, gdzie spędzę okres przygotowawczy przed igrzyskami. Pierwszy odbędzie się w grudniu tego roku, ponieważ chcę się dobrze zaaklimatyzować.

 

A jak "jedzonko"?

 

Byliśmy tylko cztery dni i oczywiście próbowaliśmy sushi i innych potraw kuchni japońskiej. Myślę, że okres, jaki spędzę w Japonii przed igrzyskami umożliwi mojemu organizmowi przyzwyczajenie się również do kwestii związanych z żywieniem. To nie będzie duży problem, a mnie najbardziej cieszy fakt, że mamy dobrą bazę do trenowania. Nic oprócz ciszy nie jest mi potrzebne.

 

82,98 m to rekord świata, który należy do Pani. Kiedy "pęknie" magiczna bariera 83 m?

 

Nigdy nie planowałam bicia rekordów świata, z reguły wychodziło to spontanicznie. Po igrzyskach w Rio de Janeiro mój trener rozpisał cykl treningowy na całe cztery lata i szczyt formy powinien nadejść właśnie w Tokio. Czy tak się faktycznie stanie? Zobaczymy. Na początku tego sezonu rzuciłam 73 m i choć to dziesięć metrów bliżej od mojego rekordu życiowego, to i tak mnie to nie przeraża, bo ten sezon jest bardzo specyficzny. Mistrzostwa świata odbędą się dopiero we wrześniu, później zaliczę prawdopodobnie najkrótsze wakacje w moim życiu, a następnie przystąpię do prawdopodobnie ostatnich igrzysk w moim życiu.

Wojciech Łasicki, AŁ, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze